środa, 5 marca 2008

Memy i definicje memów w innych umysłach

definicje memu:
~*Glen Grant: Zaraźliwy wzorzec informacji powielany przez pasożytniczo zainfekowane ludzkie umysły i modyfikujący ich zachowanie, powodujący, że rozprzestrzeniają oni ten wzorzec. Pojedyncze hasła, melodie, ikony, wynalazki i mody są typowymi memami. Idea czy wzorzec informacji nie jest memem dopóki nie spowoduje, że ktoś go powieli. Cała przekazywana wiedza jest memetyczna
*H. Keith Henson: Memom udaje się przetrwać w świecie ponieważ ludzie przekazują je innym ludziom, werykalnie – następnym pokoleniom i horyzontalnie – swoim ziomkom. Ten proces jest analogiczny do tego w jakim geny wierzby powodują, że wierzby-drzewa rozsiewają te geny, albo jak wirus przeziębienia powoduje, że kichamy i go rozsiewamy.
*Peter J. Vajk: W przeciwieństwie do genów, memy nie są kodowane w uniwersalnym kodzie w ludzkich umysłach lub kulturze. Np. perspektywa zbieżna w malarstwie, która pojawiła się początkowo w XVI, może być przekazywana wśród niemców, anglików czy chińczyków. Może być opisana słowami, równaniami algebraicznymi, czy rysunkami. Niezależnie, w jakiej formie ten mem będzie transmitowany, przejawia się w rozpoznawalnym elemencie realizmu, który pojawi się w dziełach sztuki wytworzonych przez artystów zainfekowanych tym memem.
*Lee Borkman: Memy, tak jak geny, różnią się swoim przystosowaniem do przetrwania w środowisku ludzkim. Niektóre rozmnażają się jak króliki, ale mają bardzo krótki żywot (mody), podczas, gdy inne reprodukują się wolno ale utrzymują się przez wieki (religia). Przystosowanie memu nie jest równoznaczne ani koniecznie powiązane z przystosowaniem organizmu. Np. mem ‘palenie jest fajne’ jest bardzo dobry dla samego siebie, ale w dużym stopniu zabójczy dla swego gospodarza.
Richard Brodie podzielił memy na:
#memy-kategorie - memy, którymi kroimy świat na kawałki, klasyfikując i nazywając rzeczy
#memy-strategie - przekonania dotyczące skutków i przyczyn.
#memy-skojarzenia - wiążą memy ze sobą. Przyswojenie memu-skojarzenia sprawia, że pojawienie się jednego obiektu wyzwala natychmiast odpowiednie uczucie.
Określił też, co nazywać należy dobrym memem. Jest to mem, który z łatwością rozprzestrzenia się w populacji.
Wynikiem ekspresji memów są socjotypy, przybierające postać języków, melodii, projektów, wartości moralnych i estetycznych, wzorów działania, czy czegokolwiek innego, co można przyswoić dzięki internalizacji i co można przekazać innym jako jedną całość poprzez proces obiektywizacji - eksternalizacji. Memy konkurują ze sobą o środowisko naturalne - pamięć zawartą w ludzkich mózgach i szersze środowisko, w którym się obiektywizują.
WIRUSY UMYSŁU: Memy, które zawierają nakaz samoreplikacji, nazywane są w memetyce wirusami umysłu.
Memy jako jednostki:
Memetyka traktuje memy jako dyskretne jednostki, które są niepodzielne, nie dające się podzielić na inne, mniejsze. Mem jako ‘jednostka’ pozwala myślenia o nim jako o ‘fragmencie, części myśli, która może kopiować się z osoby do osoby, niezależnie czy myśl ta zawiera inne, czy też tworzy część większego memu. Mem może składać się z pojedynczego słowa, albo z całego tekstu, w którym po raz pierwszy został użyty.
memplex: Większość badań nad memami skupia się na grupach memów zwanych memplexami – takimi jak religia, doktryny lub systemu polityczne czy kulturowe. Memplex zawiera wzajemnie wspierające się memy, które razem mają większe szanse na ewolucyjny sukces.
MEMETYKA
Memetyka może być zdefiniowana jako podejście próbujące stworzyć model ewolucji memów. Memy przechodzą procesy zmian (mutacji, rekombinacji) ich wewnętrznej struktury. Rózne wersje współzawodniczą o ograniczoną przestrzeń pamięciową dostępną w różnych osobnikach. Najlepiej dostosowana wersja wygra i rozmnoży się. To rozszerzanie się może być przestawione matematycznie, jednakże w praktyce jest trudno stworzyć odpowiednie wartości parametrów modelu. Bardziej jakościowie podejście proponuje tworzenie kryteriów dopasowania memu, w stosunku do innych memów, biorąc pod uwagę poszczególne stadia memetycznego cyklu życia. Tak jak w przypadku genów, nie jest konieczne aby znać właściwy kod czy nawet wielkość czy granice memy aby mówić o jego dopasowaniu, aby przewidywać jego przyszłe rozprzestrzenianie się, przetrwanie lub wymarcie e populacji współzawodniczących memów. Takie przewidywania mogą być empirycznie sprawdzone. Np. memetyczna hipoteza mówi, że proste memy rozprzestrzeniają się szybciej. Może to być sprawdzone poprzez obserwację (może w kontrolowanych warunkach) dwóch memów, które są podobne pod wszystkimi względami, poza tym, że jeden jest prostszy.
Literatura :
Dawkins Richard, Samolubny gen
Brodie Richard, Wirus umysłu, Łódź 1997./Blackmore Susan, Maszyna memowa, Poznań 2002./Linki zewnętrzne: Forum Memetyczne

Dorota Sumińska odnaleziona w Jedynce, KASTRACJA I STERYLIZACJA

DOROTA SUMIŃSKA W JEDYNCE - jaka ulga usłyszeć jej grzmiacy głos, pamiętam-zastanawiałam się jak ona wygląda?- widziałam wielką macierzyńską kobietę o bujnych kształtach...aż tu kiedyś w tv patrzę a tu z małej brunetki wydobywa sie potężny głos naszej sumińskiej...wbrew schematom...
"Zwierzenia na Cztery Łapy" to radiowa poradnia dla zwierzaków oraz ich ludzkich rodzin, w której w każdą sobotę od 10 rano przyjmuje dr Dorota Sumińska, najpopularniejsza w Polsce lekarz weterynarii. Rozmawiamy o wszystkim, co dla miłośników zwierzat jest ważne: o pielęgnacji, wychowaniu, zdrowiu i przyjaźni. Odbieramy telefony słuchaczy, czytamy ich maile - bo nie ma takiego pytania o psach, kotach, królikach, srokach, żółwiach, rybach czy żmijach na które nie umiałaby wyczerpująco odpowiedzieć Dorota Sumińska. Dodatkowo potrafi ona mądrze mówić o zwierzęcej duszy i o prawdziwej, międzygatunkowej miłości. W każdej audycji szukamy także przyjaznego domu dla porzuconych czworonogów i jak zwykle nigdy nie zawodzimy się na słuchaczach Jedynki. Program prowadzi Katarzyna Nazarewicz.
czterylapy@polskieradio.pl
a tu znalazłam w necie O WIOŚNIE KASTRACJI I STERYLIZACJI ;
Wiosna zrobiła już pierwszy krok w naszą stronę, co bezapelacyjnie potwierdziła nasza kotka Bietka, którą dwa miesiące temu znalazłam w lesie. Nie zdążyłam jeszcze jej wysterylizować, aż tu w styczniu Bietka rozśpiewała się miłosną serenadą. Jestem pewna, że Bietka się nie pomyliła, bo i psy zaczęły wyprawiać wesela, a przecież to dopiero luty. Z jednej strony cieszę się, bo kocham wiosnę, a z drugiej okropnie mi smutno, że tak wielu z nas ma za nic los zwierząt, które udomowiliśmy przed wiekami. Tyle się mówi o tragicznej sytuacji bezdomnych psów i kotów, a przecież nie przyniosły ich wiosenne bociany. Urodziły się, bo w naszym społeczeństwie panuje wiele fałszywych mitów na temat kastracji zwierząt. Poza tym nie ma prawa, które regulowałoby sprawy rozrodu zwierząt towarzyszących człowiekowi. Dziwi mnie, że nie wzięliśmy przykładu z krajów, które poradziły sobie z problemem bezdomności zwierząt dzięki obowiązkowej kastracji tych nieprzeznaczonych do rozrodu. Tak jak dziwi mnie to, że nawet lekarze weterynarii powtarzają bzdury na temat kastracji zwierząt.
Nie jest prawdą, że suczka lub kotka musi dla zdrowia choć raz urodzić. To taka sama bzdura jak to, że po kastracji zwierzęta robią się smutne, grube i ociężałe. To akurat zależy od trybu życia i odżywiania, a nie od obecności w organizmie psa lub kota hormonów płciowych. Zwierzęta, inaczej niż ludzie, są zdolne do rozrodu sezonowo. W ich cyklu rozrodczym są długie okresy ciszy hormonalnej, podczas której poziom hormonów płciowych jest tak samo niski, jak po kastracji. I co? I nic się nie dzieje. Trochę inaczej jest w przypadku psów samców, ale proszę zauważyć, że większość z nich wykazuje aktywność seksualną tylko wtedy, gdy ich potencjalne partnerki wchodzą w okres rui.
Suczki i kotki powinno się kastrować po pierwszej lub drugiej rui. Z samcami postępujemy inaczej. Psy, jeśli nie wykazują nadmiernej aktywności seksualnej lub agresji, można kastrować, gdy mają siedem, osiem lat. To wiek, w którym zaczynają się starzeć i dzięki kastracji ustrzeżemy je przed dolegliwościami ze strony prostaty.
Kocury kastrujemy zaraz po uzyskaniu dojrzałości płciowej, bo ich zachowania seksualne bardzo utrudniają zgodne współżycie z człowiekiem. Niekastrowany kocur znaczy swój teren, a nasze mieszkanie bardzo wonnym moczem. Można powiedzieć, że w ten sposób pisze listy miłosne.
Nie wolno również zapomnieć, że dzięki kastracji suczek i kotek unikamy nie tylko niechcianych ciąż, ale i wielu groźnych dla życia chorób. Stany zapalne układu rozrodczego, np. ropomacicze, nowotwory gruczołu mlekowego i jajników, to znak naszych czasów. Wszystkie dzisiejsze niekastrowane suczki i kotki prędzej lub później zapadają na te choroby. Żyjemy w czasach, gdy hormony są obecne w pożywieniu i całym środowisku. Ma to wpływ na zdrowotność nie tylko zwierząt.
Wszystkich, którzy mają psy i koty rasowe przeznaczone do rozrodu, zachęcam, aby potem (jak będą miały siedem, osiem lat) także je wykastrowali. Może to w znacznym stopniu przedłużyć im życie.
Zapytacie: a co z miłością? Czy zwierzęta nie mają prawa do romansów? Mają, ale o tym napiszę następnym razem... Dr Dorota Sumińska jest weterynarzem i behawiorystą zwierzęcym. d.suminska@polskatimes.pl
i jeszce wcześniejszy post o sumińskiej
i w komentarzu konsiliencji urodzin radia gadanego

Piotruś i Wilk -bajka muzyczna Prokofiewa w 3 częściach

O muzyce w filmie Piotruś i Wilk i różnicach narracji.
Piotruś i wilk, op. 57 (1936), bajka symfoniczna dla dzieci na głos recytujący i wielką orkiestrę symfoniczną
W całej twórczości Prokofiewa zaobserwować można charakterystyczne dla jego stylu cechy: ogólna antyromantyczność, nieustępliwość rytmiki (często ostinatowej), gwałtowna dynamiczność, liryzm, humorystyczne w intencjach cytowanie znanych zwrotów melodyczno-harmonicznych, uchwytność melodyki, pikanteria harmoniczna i kolorystyczna, ogólna przejrzystość założeń i mistrzowska precyzja ich realizacji.
Narracja w utworze Prokofiewa jest niezwykle poruszająca w kontekście muzyki, ale niestety trwa tylko kilka minut. Przenosząc tę historię na duży ekran, zdecydowaliśmy się nie stosować żadnej narracji. Głównie dlatego, żeby nasz film nie był tylko ilustracją do muzyki i aby dać filmowcom możliwość swobody w interpretacji niezwykle bogatej warstwy muzycznej.
Każda chwila w opowiadanej historii i wszelkie poczynania postaci muszą być ściśle związane z emocjami wyrażonymi muzyką: czy jest ona śmieszna, czy poważna, czy z zabawnej przechodzi w złowieszczą.
Muzyka do filmu została przygotowana z udziałem znakomitej orkiestry symfonicznej Philharmonia Orchestra pod dyrekcją Marka Stephensona. Dyrygent i Suzie Templeton chcieli pełnej charakteru, barwnej interpretacji z wyraźnie zaznaczonymi partiami solowymi odpowiadającymi postaciom w filmie. 24-ścieżkowe nagranie miało miejsce w kościele All Hallows Church w Londynie.
Następnie nagranie muzyczne przestudiowano nuta po nucie i rozpisano w tabelach klatka po klatce. Animatorzy wiedzieli dokładnie, która nuta przypada na którą klatkę, tak by animacja była doskonale zsynchronizowana z muzyką.
W międzyczasie przygotowywano wielowarstwową ścieżkę dźwiękową. Do pokazów z orkiestrą na żywo, jak w trakcie premiery w Royal Albert Hall w Londynie, używana jest tylko ścieżka z efektami. W pokazach kinowych, telewizyjnych i DVD stosuje się pełny zapis muzyki i efektów dźwiękowych synchronizowany z obrazem.
I tak kończy się pięcioletni okres pracy-uff nie do wiary - 30 minutowy efekt pracy setek ludzi...
a tu znalazłam inną wersję mappetową piotrusia i Wilka Prokofiewa,bliższą oryginalnej wersji muzycznej

część 2

i cześć 3

Siergiej Siergiejewicz Prokofiew -ros. Серге́й Серге́евич Проко́фьев -piszę o nim więcej w wątku z zwiazanego z rocznicą śmierci razem ze Stalinem
lotem widzę lotawidz - bestiarium zielnik: Siergiusz Prokofiew, autor bajki symfonicznej "piotruś i wilk"
tak sobie gadam
jak cudowne narzędzia daje nam internet- ale w onecie nie można zamieszczać kodów -html -no i jest ograniczona przestrzeń do 15 mega a potem?

Siergiusz Prokofiew i jego śmierć stalinowa

dziś rocznica śmierci Sergiusza Prokofiewa, autora bajki symfonicznej "piotruś i wilk", teraz pośrednio oscarowej...i była to śmierć w stalinowskim horrorze, bo:
Prokofiew zmarł 5 marca 1953. Tego samego dnia zmarł również niezatapialny-potwór Józef Stalin. Zgon Stalina skupił na sobie uwagę całego narodu (obowiązkowo trzeba było płakać), w związku z czym śmierć kompozytora była nieomalże niezauważona, a państwowe uroczystości żałobne uniemożliwiały przeprowadzenie pogrzebu Prokofiewa. Zbieg tych dwóch wydarzeń stał się także tematem anegdoty, związanej z osobą dyrygenta Grzegorza Fitelberga, dyrektora Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia - dzień po śmierci Stalina i Prokofiewa Fitelberg po przyjściu na próbę orkiestry miał zwrócić się do muzyków słowami: Panowie, proszę wstać. Dziś w nocy umarł wielki radziecki kompozytor Sergiusz Prokofiew. Proszę uczcić minutą ciszy. Po minucie miał z kolei powiedzieć do koncertmistrza: Panie Wochniak, podobno Stalin też umarł. Grzegorz Fitelberg zmarł kilka miesięcy później...nie wiem czy to było w Katowicach, siedzibie orkiestry, ale Katowice niestety stały się Stalinogrodem z duchem niezależnym nadal
Siergiej Siergiejewicz Prokofiew (ros. Серге́й Серге́евич Проко́фьев, ur. 23 kwietnia 1891 w Soncowce, Rosja - zmarł 5 marca 1953 w Moskwie, ZSRR) — Jako kompozytor muzyki fortepianowej stworzył własny styl fortepianowy, którego cechą charakterystyczną jest szczególnie intensywne wykorzystanie dynamicznych możliwości instrumentu i związanych z nimi efektów dźwiękowych.Wraz z Igorem Strawińskim, Dymitrem Szostakowiczem i Paulem Hindemithem jeden z najważniejszych reprezentantów neoklasycyzmu w muzyce. Wykształcił rozpoznawalny styl, charakteryzujący się ilustracyjnością, humorem, bogatą ekspresją, umiejętnym łączeniem dysonansu z tonalnością oraz elementów muzyki industrialnej z elementami ludowymi. Popularność zawdzięcza przede wszystkim Symfonii Klasycznej, bajce symfonicznej Piotruś i Wilk, III Koncertowi fortepianowemu C-dur, baletowi Romeo i Julia, suicie Porucznik Kiże oraz muzyce do filmów Sergieja Eisensteina.W Paryżu nawiązał współpracę z Siergiejem Diagilewem. Pisał dla niego balety: Syn marnotrawny, Nad Dnieprem, Stalowy krok. Tutaj związany był z bardzo kosmopolityczną grupą Triton (obok Milhauda, Honegerra, Poulenca i Martinu).
On sam tak charakteryzował przemiany w swojej muzyce:
Pierwsza linia – klasyczna, raz przyjmuje postać neoklasyczną (sonaty, koncerty), to znowu naśladuje klasykę XVIII wieku (gawoty). Druga linia – nowatorska początkowo była poszukiwaniem własnego języka harmonicznego, następnie zmieniła się w poszukiwanie języka do wyrażania silnych emocji (Sarkazmy, Suita scytyjska, Gracz, Siedmiu, II Symfonia i in.). Chociaż dotyczy ona przede wszystkim języka harmonicznego, należą tu jednak także nowości w intonacji melodii, w instrumentacji i dramaturgii. Trzecia linia – linia tokkatowa albo, jeśli kto woli, motoryczny, to prawdopodobnie linia najmniej cenna. Linia czwarta – liryczna: początkowo pojawia się jako liryczno-kontemplacyjna, czasami niezupełnie związana z melodią..., czasami zaś związana z melodią dłuższą lub krótszą (m.in. początek Koncertu skrzypcowego). Linia ta pozostawała niezauważona albo zauważono ją po upływie czasu. Liryki w ciągu długiego czasu odmawiano mi w ogóle i, nie podsycana, rozwijała się powoli. Za to później zwracałem na nią coraz więcej i więcej uwagi. Sergiuszowa -prawdziwa bestyja muzyczna-czystej rasy
o muzyce w filmie Piotruś i Pan w osobnym poście
Prokofiev playing his Piano Concerto No.3 (Audio Only)

archiwalne nagranie prokofiew gra 3 pomarańcze

E.O.Wilson- Konsiliencja - Jedność wiedzy

Konsiliencja natchnęła mnie,bo dzięki jej nikowi bo odnalazłam człowieka myślącego podobnie jak ja kiedyś, teraz z niedowierzaniem zastanawiam się..jak mogła mi ta ksiązka umknąć, ale wszystko przez to że dałam się życiu wpuścić w niezłe maliny, zapomniałam o swoich 'wątkach do rozwinięcia"
Wilson daje argumenty na rzecz istnienia jedności wszelkiej wiedzy oraz potrzeby poszukiwania konsiliencji świadczącej o tym, że naszym światem rządzi niewielka liczba fundamentalnych praw przyrody, do których można sprowadzić podstawowe prawa wszystkich dziedzin wiedzy.
BESTYJA-KOINSYLIENCJUSZ-WIEDZY
Edward Osborne Wilson (ur. 10 czerwca 1929 w Birmingham w Alabamie, USA), amerykański biolog i zoolog; znany głównie ze swoich badań nad entomologią, ewolucją oraz socjobiologią.The Theory of Island Biogeography (1967)
Insect Societies (1971) - w ostatnim rozdziale autor proponuje utworzenie wspólnej socjobiologii dla wszystkich zwierząt, lecz nie włącza w to jeszcze ludzi.
Sociobiology: The New Synthesis (1975) - dotyczy głównie choć nie wyłącznie zwierząt społecznych innych niż ludzie
On Human Nature (1978) - na temat socjobiologii człowieka. Otrzymał za nią w 1979 Nagrodę Pulitzera w kategorii General Non-fiction.
Biophilia (1984)
Diversity of Life (1992)- koncetruje się na zagadnieniu bioróżnorodności oraz jej zagrożeniu na skutek działalności człowieka.
The Ants (1990, wspólnie z Bertem Holldoblerem). Otrzymali Nagrodę Pulitzera w kategorii General Non-fiction w 1991.
Consilience. The Unity of Knowledge (1998) - postuluje w głównej mierze zbliżenie nauk społecznych z naukami przyrodniczymi, Wilson dowodzi w tej pozycji, iż nasze zachowania są wynikiem wrodzonych reguł epigenetycznych
The Future of Life (2002)
"O naturze ludzkiej", 1987, ISBN 83-06-01451-0
"Konsiliencja. Jedność wiedzy", 2002, ISBN 83-7150-811-5
W swojej nowej odkrywczej książce Wilson, uważany za jednego z największych żyjących uczonych świata, przedstawia argumenty na rzecz istnienia jedności wszelkiej wiedzy oraz potrzeby poszukiwania konsiliencji świadczącej o tym, że naszym światem rządzi niewielka liczba fundamentalnych praw przyrody, do których można sprowadzić podstawowe prawa wszystkich dziedzin wiedzy.
książka prezentuje wszystkie osobliwości socjobiologicznego rozumowania. omawia problemy wolnej woli i zróżnicowania kultowego oraz rozważa, jak głęboko nauki przyrodnicze mogą wniknąć w tajemnicę zachowania się człowieka, zanim same przekształcą się w coś nowego.
Edward O. Wilson Przyszłość życia: głośno woła o podjęcie natychmiastowego działania, by ocalić zagrożone unicestwieniem niezwykłe bogactwo życia na Ziemi oraz przedstawia sposoby przeprowadzenia takiej akcji ratunkowej.
***do wczytania:
http://argonauci.info/content/view/32/1/
http://www.internauci.pl/bm/?bm_thread=377821&bm_start=720&bm_tdate=1028152800

Wirusa umysłu można zdefiniować jako dowolny mem, który zawiera w sobie nakaz powielania się

Wirus umysłu (ang. Mind Virus, Virus of the Mind) pojęcie z zakresu memetyki.

Znalazło ono swoje rozwinięcie i szerszy opis w książce Richarda Brodie pod tym samym tytułem. Autor zauważa, iż analogie pomiędzy genami, kodem komputerowym i memami można rozciągnąć na wirusy biologiczne, których odpowiednikami w świecie komputerów są wirusy komputerowe, natomiast w świecie memów właśnie wirusy umysłu. Krytyczny stosunek wobec koncepcji wirusa umysłu przedstawia Mariusz Biedrzycki w pozycji Genetyka kultury, gdzie stwierdza, że replikowanie się memów jest bliższe replikacji prionów w biologii niż replikacji wirusów biologicznych.

Większość memów powiela się przypadkiem, bez własnego udziału, jednak niektóre nakazują swoim nosicielom dalsze ich głoszenie. Wirusa umysłu można zdefiniować jako dowolny mem, który zawiera w sobie nakaz powielania się.

Przykładami wirusów umysłu są według autora przede wszystkim religie, z których niemal każda zawiera nakaz głoszenia danej wiary wśród niewierzących i innowierców.

Fakt ten jest tłumaczony przez memetykę jako zgodny z ewolucją naturalną memów: religie, które nie posiadają takiego nakazu na ogół przegrywają w konkurencji o zasoby środowiska (czyli umysły wyznawców), więc w większości wyginęły. Ponadto zgodnie z przewidywaniami teorii członkowie danej religii powinni na ogół bardziej wspierać inne osoby o tej samej wierze, niż innowierców.

Innymi wirusami umysłu mogą być też głośne idee polityczne i społeczne, które często także prowadzą do organizowania się ludzi w celu ich dalszego propagowania (partie polityczne). Tu wzajemne wspieranie się widać jeszcze jaskrawiej.

Richard Brodie w swej książce wyraża też kontrowersyjny pogląd, że zen jest szczególnym przypadkiem "memu zjadającego inne memy", który w ten sposób uwalnia człowieka spod wpływu wirusów umysłu. Myśl ta nie została jednak szerzej rozwinięta, trudno więc w jakikolwiek sposób ją zweryfikować.

Na idei wirusa umysłu oparty jest marketing wirusowy.

Memy- to niesamowite istoty replikowalne Dawkinsa

Całkiem niedawno znalazłam zagubioną książkę, która kiedys zrobiła mi kęsim w myśleniu- zburzyła schematy (niektóre tylko niestety)i otworzyła oczy: Richard Dawkins "Samolubny gen", ale znowu jej nie mam, bo pożyczyłam znowu zbyt pochopnie. Dzięki wikipedii przypominam sobie część memową o memach- jest tu mnóstwo nowości - duzo lat minęło od samolubnego genu- memy - to też dziwne istoty z bestiariusza, w dodatku istoty, które rozmnażają się z wielką wprawą i nieodgadnionym skutkiem.
Mem (od gr. mimesis - naśladownictwo). W memetyce to nazwa jednostki ewolucji kulturowej, analogicznej do genu będącego jednostką ewolucji biologicznej. Termin został wprowadzony przez biologa Richarda Dawkinsa w książce Samolubny gen.
Memy powielają się poprzez naśladownictwo, w procesie ich replikacji działa dobór naturalny. Podlegają również mutacji.
Aktualnie w memetyce istnieją równolegle alternatywne definicje pojęcia memu:
Mem jest jednostką informacji kulturowej zapisanej w mózgu. Jego oddziaływanie jest widoczne dzięki obserwacji efektów socjotypowych.
Mem jest jednostką informacji zapisanej w mózgu lub na innym nośniku - w książce, na płycie CD, na ulotce reklamowej itd. W tym przypadku pojęcie memu i socjotypu się zlewa.
Mem jest autonomiczną strukturą neuronalną w mózgu, która jest nośnikiem informacji kulturowej.
Dość jasnym wytłumaczeniem istoty memu może być to, przytoczone przez Susan Blackmore w książce Maszyna memowa: "Jeśli wasze irytujące nucenie przy pracy zaraża resztę biura obiema zwrotkami Jeruzalem Blake’a, to memem jest cała ta natchniona pieśń. Jeśli zarażacie ich samym tylko „Da da da dum”, to memem są te właśnie stare dobre nuty"
Dawkins wymienił trzy cechy charakterystyczne jakiegokolwiek replikatora:
1.copying-fidelity:
wierność- Im bardziej wierna kopia, tym bardziej przypomina pierwotny wzorzec po kilku aktach kopiowania, jeśli obraz jest reprodukowany poprze robienie kopii kopii orginał wkrótce stanie się nierozpoznawalny
2.fecundity: płodność
Im szybsze kopiowianie, tym więcej replikatorów powstanie. Przemysłowa maszyna drukarska może wyprodukować więcej kopii tekstu niż biurowa kopiarka.
3.longevity: długowieczność
Im dłużej jakakolwiek forma replikatora trwa, tym więcej zostanie z niej wykonanych kopii. Obrazek wykonany patykiem na piasku może zniknąć zanim ktokolwiek zrobi mu zdjęcie czy w jakikolwiek sposób zreprodukuje.
reprodukacja
Memy pod względem tych cech są zasadniczo podobne do genów lub innych replikatorów, takich jak wirusy komputerowe. Jednakże metafora genetyczna ma swoje ograniczenia. Geny mogą być transmitowane tylko z rodziców na dzieci (wertykalnie), memy mogą być transmitowane między jakimikolwiek dwiema jednostkami (horyzontalnie). W tym sensie mogą być podobne do pasożytów. Dla transmisji genów potrzebne jest całe pokolenie. Memom replikacja zajmuje chwile i mają potencjalnie znacznie większą fecundity. Z drugiej strony copying-fidelity memów jest znacznie mniejsza. Jeśli jakaś opowieść jest opowiadana jednej osobie przez inną, ostateczna wersja będzie bardzo różna od oryginału. Ta różnorodność czy niejasność prawdopodobnie najbardziej odróżnia memy od struktur DNA: wersja idei czy wierzenia każdej jednostki będzie pod jakimś względem różnić się od innych. Nie oznacza to, że ewolucja memów nie może być prezycyjnie wymodelowana/przedstawiona. Genetyka było cenioną nauką na długo przed odkryciem DNA
Dawkins Richard, Samolubny gen
Brodie Richard, Wirus umysłu, Łódź 1997./Blackmore Susan, Maszyna memowa, Poznań 2002./Linki zewnętrzne: Forum Memetyczne

Narcyza Żmichowska -poganka i ekscentryczka

BESTYJA-NARCYZA-GABRYELLA- FEMINISTKA-ENTUZJASTYCZNA POGANKA EKSCENTRYCZNA
Narcyza Żmichowska (ur. 4 marca 1819 w Warszawie—zm. 24 grudnia 1876 w Warszawie) - ps. Gabryella, powieściopisarka i poetka,
Urodziła się w niezamożnej rodzinie ziemiańskiej. Wychowywała się u krewnych na Podlasiu. Uczyła się w pensji Zuzanny Wilczyńskiej, a następnie w Instytucie Guwernantek w Warszawie, gdzie jej nauczycielką była Klementyna z Tańskich Hoffmanowa. W 1838 została guwernantką w rodzinie harbiów Zamoyskich. W Paryżu, dokąd wyjechała z Zamojskimi, spotkała swojego brata Erazma, emigranta po powstaniu listopadowym. Jego lewicowe poglądy wywarły znaczny wpływ na Żmichowską. Za namową i pod kierunkiem brata zaczęła gruntowne studia w paryskiej Biblioteque Nationale. Jako jedna z pierwszych kobiet uczęszczała na posiedzenia Akademii Francuskiej.
Pobyt we Francji spowodował w niej całkowitą zmianę: stała się "ekscentryczką", śmiało wypowiadającą swoje poglądy i publicznie palącą cygara (co było wzbronione kobietom). Doskonała znajomość języka francuskiego oraz wszechstronne wykształcenie pozwoliły jej łatwo znaleźć pracę nauczycielki domowej czworga dzieci Stanisława Kisieleckiego w majątku pod Łomżą. Zaczęła publikować artykuły w czasopismach: Pielgrzym (pod redakcją Eleonory Zimięckiej) i Przegląd Naukowy, w którym publikowało wiele kobiet. Po śmierci brata Żmichowska utworzyła grupę "entuzjastek", w skład której wchodziły warszawskie emancypantki, które w latach 1842-1849 brały także udział w konspiracji. Była osobą homoseksualną na co między innymi wskazuje jej prywatna korespondencja.
W latach 1842-45 mieszkała w Rzeczycy, gdzie prowadziła nielegalną szkołę wiejską, a także napisała swoje największe dzieło- "Poganka".
Później w latach 1844-1845 Żmichowska przebywała w Wielkopolsce, gdzie zajmowała się m.in. kolportowaniem nieleganej prasy z polecenia Towarzystwa Demokratycznego Polskiego oraz innymi działaniami przeciwko pruskiemu zaborcy. W 1846 przeniosła się z powrotem do Warszawy, gdzie założyła pensję dla dziewcząt przy ul. Miodowej. Po wykryciu tzw. spisku rzemieślników uwięziono ją, a później zastosowano wobec niej areszt domowy.
Żmichowska była dydaktykiem i pedagogiem; jej poglądy ukształtowały się w opozycji do poglądów K. z Tańskich Hoffmanowej, której zarzucała "męski punkt widzenia", konserwatyzm i brak patriotyzmu. Żmichowska opracowała program kształcenia, przeznaczony dla dziewcząt. Uważała, że wiedza potrzebna jest kobietom przede wszystkim aby mogły podejmować w życiu świadome decyzje i mogły wybierać także inną działalność społeczną, niż zwyczajowe funkcje żony i matki. Celem nauczania kobiet miało być ich usamodzielnienie wg. słów Żmichowskiej: Uczcie się, jeśli możecie; umiejcie jeśli potraficie i myślcie o tym, żebyście same sobie wystarczyły, bo w razie potrzeby nikt na was z opieką i wsparciem nie czeka. Postulowała 2 programy kształcenia: jeden gospodarsko-praktyczny dla dziewcząt pragnących poświęcić się rodzinie i wychowaniu dzieci i drugi- naukowy dla uzdolnionych dziewcząt o większych ambicjach. Oba programy cechował nacisk na wyrobienie postawy narodowej i patriotycznej. Podstawą kształcenia było 5 przedmiotów: arytmetyka, geografia, nauki przyrodnicze, historia i nauka języków. Uczennice były zachęcane do samodzielnego myślenia, syntezy i wyciągania wniosków. Żmichowska zachęcała kobiety do tworzenia między sobą "siostrzanych więzi", bo łączy je wspólny los (wprowadziła nawet nazwę takiej więzi: "posiestrzenie").
Działalność Żmichowskiej zwróciła uwagę na rolę i znaczenie kształcenia kobiet w społeczeństwie.

wtorek, 4 marca 2008

Przygody Wuja Alberta -odcinek 6: nirwana czyli pełny odlot

MACIEJ ZEMBATY -BESTYJA ISTNIEJĄCA
WUJ ALBERT I INNI -BESTIARUM ZEMBATEGO
Przygody Wuja Alberta -odcinek 6:
"nirwana czyli pełny odlot"
wuj albert w tokfm -do odsłuchania w każdej chwili, ale gdzie zgubiłam poprzednie odcinki?
7 odcinek "bromberg czyli bydgoszcz"
http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/0,86784.html
ech, strasznie pomieszane te przygody
a odcinki splątane, jestem na tropie

poniedziałek, 3 marca 2008

Darek Bugalski i jego zwodniczy głos, syren radiowy

Syren radiowy- niebezpieczna bestyja głosowa, omami i uzależnia
Dariusz Bugalski (ur. 16 października 1961 w Augustowie) – filmolog, poeta, polski dziennikarz oraz prezenter radiowo-telewizyjny.
Ukończył, zdając maturę[1] w 1979 r., Liceum Ogólnokształcące im. Grzegorza Piramowicza w Augustowie. Później studiował krótko historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim i filozofię na Uniwersytecie Łódzkim, a ukończył na tej uczelni kulturoznawstwo (specjalizacja filmoznawstwo) w 1986 r.
Po studiach podjął pracę w Muzeum Sztuki w Łodzi, gdzie był m.in. autorem programu edukacyjnego. Pracę dziennikarską rozpoczął w 1998 w radiu TOK FM, następnie pracował w TVN-ie, prowadząc przez kilka miesięcy program interwencyjny "Uwaga". W 2001 r. przeszedł do Programiu 3 Polskiego Radia. Prowadził audycje "Polska według Polaków", "Wszystko, co najważniejsze" oraz "Według Polaków". Na antenie TVP2 był jednym z gospodarzy programu "Pytanie na śniadanie". Obecnie (2007 r.) prowadzi "Klub Trójki" oraz "Trójkę pod księżycem".
Dariusz Bugalski jest również pisarzem i poetą. Publikował w "Twórczości", "Frazie", "Czasie Kultury". Był współzałożycielem Stowarzyszenia Literackiego im. K.K.Baczyńskiego[2], powołanego w Łodzi w 1990 r. W 1992 r. otrzymał za tomik Turtle, turtle, turtle nagrodę Polskiego Towarzystwa Wydawców za debiut. Zajmował się również krytyką sztuki ("Format", "Exit", "Pokaz", "Fraza")[3]. Jest członkiem Fundacji CTN.
Dorobek literacki[4]: [edytuj]
Turtle, turtle, turtle – tomik poezji (1991)
Wyliczanka – tomik poezji (1993)
Przekłady – tomik poezji (1995)
Miejsce, w którym nic się nie stało – tomik poezji (1997)
83 piosenki, które pomogą ci dociągnąć do czterdziestki – zbiór opowiadań (2006)
Opis:
Książka, która jest muzyką, gdzie nie ma przypadkowych słów, a melodia przenika każdy wers. Płynie powoli, mieni się, wiruje, opowieści przenikają się, sączą... Regularnie wypływają najważniejsze tematy: dzieciństwo, młodość, pierwsze miłości, przyjaźnie, ślady, jakie zostawiło życie i sztuka. To opowieści, które mają swoje korzenie w Pink Floydach, Rolling Stonesach, Dylanie, Doorsach, Zappie. Tu muzyka miesza się z życiem, nie sposób odróżnić tego, co było wcześniej. Ale to nie ważne - bo tekst gra. Słodko, gorzko. Pięknie. Czasem pachnie piżmem i korzeniami, czasem zakłuje, zaboli, czasem jakiś smak, dawno zdawałoby się utracony wybrzmi, i pamięć na nowo rozbłyska. To książka, którą możną czytać na okrągło, do zasłuchania. 'Od Testamentu Stachury i Obłędu Krzysztonia nie czytałem równie rozpłaczliwej spowiedzi ze zmagań o sens, o 'istotę tego wszystkiego', o Boga (jakkolwiek go pojmujemy). O Światło.' Edward Redlińśki Dariusz Bugalski, z wykształcenia filmolog. Pracował w Muzeum Sztuki w Łodzi. Dziennikarz radiowy i telewizyjny. Najpierw związany z Tok FM, a ostatnio z Trójką, gdzie prowadzi programy 'Klub Trójki' i 'Polska według Polaków'. Pisał o sztuce i edukacji. Autor kilku tomów wierszy, m.in. Miejsce, w którym nic się nie stało; Przekłady, Turtle, turtle, turtle. Po godzinach słucha jazzu i Bruce'a Springsteena.
Nazwa skrócona: I LO / Piramowicz, Augustów
Kochani i szanowni Profesorowie! Bardzo dziękuję za świetnie przygotowane, wspaniałe spotkanie. Dziękuję za atmosferę, którą wykreowali organizatorzy, za gościnność, za życzliwość. I popatrzcie: wszędzie lało, a my na statku, piękne słońce, cudowna pogoda, radość i piękne wspomnienia. Dziękuję raz jeszcze i do zobaczenia! Dariusz Bugalski, matura 1979.
Dariusz Bugalski Monday, June 10, 2002, 6:49 AM
rozmowa z Bugalskim w książnicy ale nie umiem włączyć










http://pl.wikipedia.org/wiki/Dariusz_Bugalski

Dorota Sumińska -wierzy w zwierzę i człowieka, który uznaje prawo każdej istoty do życia

SUMIŃSKA -BESTYJA MATKA-WSZYSTKICH-ZWIERZĄT
Szczęśliwy pies: "Pierwsze moje wspomnienia to dotyk ciepłego psiego języka i zapach psiej sierści. Psy były ze mną zawsze i to im poświęcam tę książkę. Wszystkie zawarte tu historie zdarzyły się naprawdę, choć niektóre i mnie wydają się niesamowite. Czytelnik znajdzie tu piękne zdjęcia najprawdziwszych wilków, moich własnych ulubieńców i psów z sąsiedztwa, z którymi związał mnie los. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać niedowiarków, że od wilka i psa możemy się jeszcze wiele nauczyć. Życie bez zwierząt jest uboższe o to wszystko, co pies, kot, czy inny brat mniejszy może nam dać, a jak wiele może dać ? dowiesz się, gdy przytulisz do serca psa?" Dorota Sumińska ?Do serca przytul psa? to wyjątkowa, pełna ciepłych uczuć książka. Dorota Sumińska z właściwą sobie pasją opowiada o psach, które zagościły w jej sercu. W tych niezwykłych, często zabawnych historiach przekazuje także wiele ciekawych i ważnych porad dotyczących prawidłowej opieki nad psem i mądrej miłości do zwierząt. O autorce: Dr Dorota Sumińska kontynuuje bogatą tradycję rodzinną znawców i miłośników zwierząt, jest lekarzem weterynarii z wieloletnią praktyką, specjalistą chorób psów i kotów oraz behawiorystą zwierzęcym z zamiłowania. Prowadzi telewizyjne i radiowe programy o zwierzętach, m.in. program 'Wierzę w zwierzę? na antenie radia TokFM oraz ?Zwierzowiec? ? autorski program emitowany przez TVP1.
4 łapy - Na temat problemów behawioralnych naszych podopiecznych rozmawiamy z lekarzem weterynarii Dorotą Sumińską. Pani doktor na co dzień opiekuje się liczną gromadką swoich podopiecznych – psów i kotów.
Z czego wynikają najczęstsze problemy behawioralne psów?
Pies jest stworzeniem stadnym. Większość jego problemów z zachowaniem ma swoje źródło w rodzinie, w której żyje. Zwierzak, który brudzi, demoluje mieszkanie, jest agresywny lub lękliwy – nie robi tego nam na złość. W ten sposób manifestuje, że coś w jego środowisku jest nie tak. Winę za podobne nieprawidłowe reakcje ponosi jego otoczenie. Prawdziwe wydaje się powiedzenie: "Pokaż mi swojego psa, a powiem ci, kim jesteś". Czworonogi przebywające w zgodnych, kochających rodzinach, nie sprawiają większych kłopotów. Natomiast te, które żyją w skonfliktowanej grupie, mogą wykazywać rozmaite zaburzenia psychiczne.
Jak zapobiegać tym problemom?
Żeby pies dobrze funkcjonował, powinien mieć spełnione podstawowe potrzeby życiowe. Najważniejszą z nich jest potrzeba bezpieczeństwa. Zwierzak musi mieć stabilny dom. W przeciwnym razie będzie czuć się zagrożony, co prawdopodobnie spowoduje wystąpienie niewłaściwych zachowań, takich jak lęk czy agresja. Kolejną ważną rzeczą jest potrzeba przynależności. Pies musi być czyjś. Nie może być jedynie dodatkiem do życia rodziny, lecz jej aktywnym członkiem. Niezwykle istotna jest również obecność przywódcy. W rodzinie musi być ktoś, kto w sposób stanowczy ustala pewne zasady i wymaga od psa konkretnych zachowań. Dla naszych podopiecznych niezbędne jest także wykonywanie codziennych rytuałów. Mogą nimi być powitania, wspólne spacery czy jedzenie posiłków. Powtarzanie w sposób systematyczny podobnych czynności wprowadza porządek w życie ludzi i zwierząt.
Co może zrobić właściciel, aby lepiej zrozumieć zachowanie swojego psa?
Warto być w stosunku do podopiecznego wyrozumiałym i empatycznym. Choć raz spojrzeć na świat z jego perspektywy. Pamiętajmy, żeby nie dążyć za wszelką cenę do tego, by zwierzę było doskonałe. Ono również ma swoje humory. Pozwólmy mu na chwile słabości. Nie wolno brać pod swój dach psa tylko ze względu na jego wygląd i oczekiwać, że będzie idealny. Najbardziej szlachetnym i właściwym motywem posiadania zwierzaka jest chęć, by go kochać.
W jaki sposób odkryć to, co jest głównym źródłem problemów behawioralnych psa?
Kłopoty z zachowaniem są niczym kropelki, których źródło jest zawsze wysoko. Gdy przychodzi do mnie właściciel ze swoim czworonogiem, zadaję mu wiele pytań. Często proszę, żeby odwiedzić mnie wszyscy domownicy, a nie tylko jedna osoba. Wtedy okazuje się, że to w rodzinie jest problem, a pies tylko go "objawia". Musimy wiedzieć, że leczenie skutków (czyli niewłaściwych reakcji psa) nic nie da, jeśli nie usuniemy ich przyczyny. Pora sobie uświadomić, że to w dużej mierze od nas zależy zdrowie i dobre funkcjonowanie pupila. Zdarzało mi się obserwować sytuacje, w których znerwicowany pies z problemami, przeniesiony z rodziny pełnej konfliktów do spokojnego i bezpiecznego otoczenia, zmieniał się nie do poznania. Po pewnym czasie jego kłopoty znikały. To niezbity dowód na to, że środowisko znacząco wpływa na jego zachowanie.
Jakie są różnice w przeżywaniu emocji między psami a kotami?
Koty nie są tak społecznymi istotami jak psy. To raczej introwertycy. Na stresujące sytuacje, jakie dzieją się w ich otoczeniu, reagują mniej emocjonalnie. Właściciel może zauważyć, że więcej śpią, wycofują się, zamykają w swoim świecie. Bardzo często zaczynają również brudzić w mieszkaniu i przestają korzystać z kuwety. Wiele chorób, na które zapadają koty, ma tło psychogenne. Groźne mogą być dla nich również samotność i nuda. Koty trzymane tylko w mieszkaniach muszą mieć towarzystwo i rozrywkę. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z ruchliwym, żądnym przygód stworzeniem, które nie może się nudzić. Właściciel powinien zadbać, by miał liczne atrakcje. Mogą nimi być zabawki, obecność drugiego kota, a nawet odpowiednio zabezpieczone akwarium z rybami, które będzie mógł obserwować. W przeciwnym razie jest duże prawdopodobieństwo, że zachoruje.Rozmawiała Natalia Gierymska
Jeśli masz problemy behawioralne ze swoim psem lub kotem napisz do nas: behawiorysci@behawiorysci.pl ;Cztery łapy
http://behawiorysci.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=3
Dorota Sumińska - http://www.vetopedia.pl
Nagroda:
serce nagroda
- za upowszechnianie wiedzy o opiece nad zwierzętami
książki Sumińskiej tytuły

urodziny radia gadanego- od inforadia przez rozmowy niekontrolowane do tokfm

Urodziny radia info i tokfm, które śledzę, a własciwie słucham od pra początku 1998-jako inforadia, bo było gadane na żywo i wpuszczało na antenę słuchaczy, to też było nowe i ciekawe głosy, a ja tęskniłam wtedy do słowa w eterze jako obecności,towarzysza..., inforadio przekształciło się w "TOK FM Rozmowy niekontrolowane" słuchałam wieczorem autorskich audycji na żywo, nie miałam telewizora, więc słuchałam cudownego wtedy Darka Bugalskiego. Darek Bugalski miał blok 3 godzinny po 20.00 - stworzył atmosferę rodzinną, udawało mu się rozmawiać o najtrudniejszych tematach na poziomie najwyższym, intymnym i wspierającym. głos cudownie radiowy a za głosem w głosie słychać było myśl i prawdę a przynajmniej tak się wydawało- bo głosem tez można oszukiwać, chociaż radio chyba bardzie wyłapuje fałsz- sitko przesiewa fałsz i zostawia prawdę- nie wiem jak długo to trwało ale
nagle nasz radiowy przyjaciel pożegnał się z nami- wiernymi uzależnionym słuchaczami i zniknął jak złodziej z łyczeczkami srebrnymi, pozostawiając sieroty przy odbiornikach. Po roku chyba odkryłam go w Trójce,strasznie obcy głos zdenerwowany, rozkręcał sie w klubie trójki, ale to już nie to, jakieś 15 minut jałowej gadaniny...czasem udaje mu się uzyskać tę bliskość w nocnych audycjach
trójka nocą...ale to nie jest częste, nie wiadomo kiedy no i po pólnocy już się czasem śpi
a drugą kultową osobą, bardziej rodzinną jest WIELKA DOROTA SUMIŃSKA, doktor weterynarii - PROGRAM WIERZĘ W ZWIERZE- zrobiła bardzo dużo dobrego dla zwierząt domowych w Polsce i nie tylko domowych. Dzieki niej ludzie zostawiają chaszcze na swoich wielkich działkach- kępę dla małych zwierząt i ptaków...
z wikipedii:
Radio TOK FM - ogólnopolska stacja radiowa powstała w 1998 roku pod nazwą Inforadio. Zarządzana przez spółkę Inforadio Sp. z o. o.. Po wygaśnięciu pierwszej koncesji w 2003 roku nowym właścicielem radia TOK FM zostały Agora SA i Wydawnictwo Infor Sp. z o.o. Od 2005 roku większościowym udziałowcem radia jest Agora SA. Rozgłośnia pod nazwą Radio TOK FM nadawanie rozpoczęła 3 marca 2003.
Początkowo radio było rozgłośnią, w której główną część programu zajmowały serwisy informacyjne, bloki krótkich wiadomości politycznych i gospodarczych. Po zmianie nazwy w 1999 roku na TOK FM Rozmowy niekontrolowane przekształcono je w rozgłośnię informacyjno-dyskusyjną (news and talk). Zrezygnowano z lektorów zastępując ich prezenterami subiektywnymi, emocjonującymi się i kontrowersyjnymi, którzy na antenie komentowali aktualne wydarzenia i oczekiwali wypowiedzi na poruszane tematy od dzwoniących do studia słuchaczy. Dyskusje połączono z pojawiającym się co 15 minut serwisem BBC.
TOK FM -formuła programowa pod hasłem Pierwsze Radio Informacyjne - całość ramówki wypełniona została przez serwisy informacyjne emitowane w ciągu dnia co 20 minut a w nocy co godzinę. Wprowadzono również pasma publicystyczne z udziałem dziennikarskich gwiazd.- o te 20 minut walczyliśmy na forum tokfm, bo przedtem co 15 minut było nie do zniesienia, teraz jest 5 minut dłużej na dokończenie zdania. Forum już tez nie istnieje a szkoda, była też nieoficjalna strona tokfm
Rozgłośnia -siedziba w Śródmieściu Warszawy przy ulicy Wspólnej 61. Teraz redakcja przy ulicy Czerskiej 14 . Redaktorem naczelnym Ewa Wanat.prowadzący:
Janina Paradowska - Publicystka polityczna tygodnika "Polityka"
Igor Janke - Dziennikarz, publicysta i komentator polityczny; dziennikarz "Rzeczpospolitej"./Paweł Wroński - Dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Katarzyna Kolenda-Zaleska - Na stałe współpracuje z "Tygodnikiem Powszechnym". Od 2003 roku dziennikarka TVN24, obecnie również reporterka "Faktów" TVN.
Jacek Żakowski - Dziennikarz i publicysta tygodnika "Polityka"
Andrzej Depko - seksuolog - rozmawia z Ewą Wanat w "Kochaj sie długo i zdrowo" auaaa
Tadeusz Mosz - Dziennikarz, prezenter telewizyjny
Prezenterzy i prowadzący programy: Piotr Adamczewski/Jacek Balkan/Edyta Błaszczak /Maciej Głogowski/Anna Grupińska/ Krzysztof Grzybowski/ Jakub Janiszewski
Agnieszka Lichnerowicz/ Wiesław Kot o filmie- kino kota
Roman Kurkiewicz "POD TYTUŁEM" o książach w niedzielę po 15.00!!!uwielbiam
Anna Laszuk -komentarze/
Ewa Podolska - weekend dla ciała i ducha? czy jakoś tak
Klaudiusz Slezak/Łukasz Starowieyski/ Kamil Wróblewski/Katarzyna Zacharska
Hanna Zielińska -lustro?
Wojciech Olszak -Cezary Łasiczka wygłupiają się monotematycznie niestety w łubidubi, ale łasiczka potrafi być gronostajem- ma ciekawe wieczory i ciekawe rozmowy, chociaż siebie chowa w najskrytszy cień i nie wiadomo co naprawdę myśli, chociaż cenię goza poczucie himoru i erudycję
Prezenterzy kiedyś związani z TOK FM [edytuj]
Robert Bernatowicz (ob. TV Biznes)- nawiedzone archiwum o zjawiskach paranormalnych,
Dariusz Bugalski (ob. Polskie Radio Program III -klub trójki)
Maria Czarnecka/ Maria Czubaszek /Dorota Gawryluk (ob. TV Biznes)
Krzysztof Skórzyński (ob. TVN24)/Łukasz Grass (ob. TVN24)/Jarosław Gugała (ob. Polsat)/Marek Horczyczak (ob. Polsat-prezenter pogody)
Jarosław Kurski (ob. Gazeta Wyborcza)/Anna Maruszeczko (ob. TVN Style)
Waldemar Ogiński-wrzeszczał patriotycznie z samego rana (ob. Superstacja)
Marek Pyza (ob. TV Puls)/Paulina Radzińska (ob. TVN Style)/Maciej Rock (ob. Radio Bis)/Jacek Sobala (ob. Polskie Radio Program I i TV Puls)/Igor Sokołowski (ob. Program I Polskiego Radia)
Dorota Szuszkiewicz- ona chyba wprowadziła Dorotę Sumińską na antenę- 100 lat temu?
Marek Tejchman (ob. TVN CNBC Biznes)/Filip Ubunakuki/Marcin Wojciechowski (Zbieżność nazwisk z M.W. z Gazety Wyborczej przypadkowa ob. Polskie Radio Program I)
Rafał A. Ziemkiewicz (ob. Polskie Radio Program I)-miał wtorkowe poranki; był też popołudniami Maciej Rybiński, Tomasz Raczek, Materna..ogórek?
Zobacz strona radia tokfm http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/0,0.html
http://radiopolska.pl/portal/links.php?category=Strony+tematyczne
Nieoficjalna strona Radia TOK FM ale nie działa?
media2-o urodzinach

niedziela, 2 marca 2008

Pullman, dzięki za lubienie wygód w wagonie- 3 marca

wchodząc do wagonu używamy przestrzeni Pullmana- lubił wygody i wiedział jak się wygodnie urządzić w pociągu...
George Mortimer Pullman (ur. 3 marca 1831, zm. 19 października 1897
Amerykański konstruktor i pionier wygodnych i wyspecjalizowanych wagonów kolejowych
W roku 1858 wprowadził wagony sypialne przerabiając dwa zwykłe wagony, w 1863 roku tzw. wagony pulmanowskie (zwane potocznie pulmanami) o wąskich korytarzach, z których prowadzą wejścia do przedziałów.
W roku 1868 uruchomił pierwszy wagon restauracyjny.
W roku 1875 wprowadził salonki, natomiast w 1887 przejścia między wagonami osłonięte tzw. harmonią - dla ochrony pasażerów przed wiatrem i deszczem

Philip K. Labirynt śmierci -fragment dla znudzonych pracą

Jak zwykle praca okropnie go nudziła. Właśnie dlatego w ubiegłym tygodniu poszedł do kabiny łączności statku i podłączył przewody nadajnika do elektrod, które miał wszczepione na stałe do szyszynki. Jego modlitwa pobiegła przewodami do nadajnika, a stamtąd do najbliższego z sieci przekaźników. Od kilku dni obijała się po całej Galaktyce, trafiając przy okazji - miał nadzieję - na jedną z boskich planet.
Modlitwa była bardzo prosta. „Ta cholerna robota w dziale inwentaryzacji okropnie mnie nudzi. To uciążliwa praca, bo statek jest za duży, a w dodatku przeludniony. Jestem bezużytecznym modułem zastępczym. Czy mógłbyś mi pomóc znaleźć coś bardziej twórczego i rozwijającego?" Modlitwę skierował, ma się rozumieć, do Orędownika. Gdyby nie przyniosła rezultatu, zaadresowałby ją do Konstruktora.
Ale modlitwa nie zawiodła.
- Zostaje pan przeniesiony, Tallchief - oznajmił szef, wchodząc do jego służbowej komórki. - Co pan na to?
- Nadam modlitwę dziękczynną - odparł Ben i poczuł się bardzo podniesiony na duchu. Każdy czuł się podniesiony na duchu, kiedy jego modlitwa została wysłuchana. - Kiedy mam się przenieść? Zaraz?
Nigdy nie ukrywał niechęci do szefa, a teraz miał po temu jeszcze mniej powodów niż kiedykolwiek.
- Benie Tallchief - odparł jego zwierzchnik - modlitwa jest jak modliszka.
- Pan nigdy się nie modli? — zapytał ze zdziwieniem Ben.
- Tylko w ostateczności. Cenię ludzi radzących sobie ze swoimi problemami bez niczyjej pomocy. Tak czy inaczej polecenie przeniesienia jest ważne. - Rzucił dokument na biurko Bena. - Mała kolonia na planecie Delmak-O. Nigdy o niej nie słyszałem, ale przypuszczam, że dowie się pan wszystkiego, gdy się pan tam zjawi. Zmierzył Bena zamyślonym spojrzeniem. - Ma pan prawo wziąć jeden z nosaczy statku. Opłata wynosi trzy srebrne dolary.
- Zgoda - powiedział Ben i wstał, ściskając dokument w dłoni.
Pojechał ekspresową windą do kabiny łączności, tylko po to, by się przekonać, że nadajnik jest zapchany bieżącymi sprawami statku.
- Będziecie mieli później trochę czasu? - zapytał głównego radiooperatora. - Mam jeszcze jedną modlitwę, ale nie chcę wam blokować sprzętu, jeśli go potrzebujecie.
- Roboty po uszy do końca dnia - odparł radiooperator. - Słuchaj no, koleś, chyba nadaliśmy ci modlitwę w zeszłym tygodniu, prawda? Nie wystarczy ci?
W każdym razie przynajmniej próbowałem, pomyślał Tallchief, opuszczając nadajnik i jego zapracowaną obsługę i wracając do kwatery. Gdyby mnie kiedyś pytali, powiem, że robiłem, co mogłem, ale wszystkie kanały były jak zwykle zajęte sprawami służbowymi.
Czuł, jak narasta w nim oczekiwanie: wreszcie jakaś twórcza praca, i to akurat wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebował. Jeszcze kilka tygodni tutaj, rozmyślał, a znowu przyssałbym się do butelki, jak w dawnych, godnych pożałowania czasach. Właśnie dlatego mi to dali, doszedł do wniosku. Wiedzieli, że jeszcze trochę, a nie wytrzymam. Pewnie bym wylądował w areszcie pokładowym, razem z innymi. Ilu ich tam jest? Zdaje się, że dziesięciu. Niedużo jak na statek tej wielkości, w dodatku z takimi surowymi przepisami.
Z górnej szuflady szafki wyjął nie napoczętą butelkę szkockiej i odkręcił zakrętkę. Mała libacja, pomyślał, nalewając alkohol do papierowego kubka. Uroczystość. Bogowie lubią takie ceremonie. Wypił whisky i ponownie napełnił kubek.Żeby jeszcze bardziej uświetnić tę chwilę, wyjął — co prawda z ociąganiem - swój egzemplarz Księgi; było to tanie, paperbackowe wydanie Jak w wolnej chwili powstałem z martwych, co i Tobie może się udać A. J. Specktowsky'ego, jedyne, jakie kiedykolwiek miał, co tłumaczyło jego przywiązanie do książki. Otworzywszy ją na chybił trafił (bardzo zalecana metoda), przeczytał kilka znajomych akapitów apologiipro uita sua wielkiego XXI-wiecznego komunistycznego teologa.
Bóg nie jest niczym nadnaturalnym. Stanowił pierwszy i zarazem najbardziej naturalny sposób zaistnienia czegokolwiek.
To prawda, pomyślał Ben Tallchief. Jak dowiodły późniejsze badania teologiczne, Specktowsky był zarówno prorokiem, jak i logikiem; wszystkie jego przepowiednie prędzej lub później znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Oczywiście, pozostało jeszcze sporo nie wyjaśnionych zagadnień... Na przykład przyczyna powstania Konstruktora (chyba że ktoś był gotów zadowolić się poglądem głoszonym przez Specktowsk/ego, że istoty tej klasy powstawały same z siebie, poza czasem, a tym samym poza zasięgiem związku przyczynowo-skutkowego). Jednak większość odpowiedzi znajdowała się na tych, wielokrotnie powielanych, stronach.
W miarę zataczania coraz szerszych kręgów moc, dobro i wiedza Boga wyraźnie słabły, tak że na obrzeżu największego kręgu jego dobro i wiedza były już bardzo słabe - zbyt słabe, żeby mógł obserwować Niszczyciela Formy, powołanego do życia podczas boskiego aktu tworzenia kształtów. Pochodzenie Niszczyciela Formy nie jest jasne; nie można na przykład jednoznacznie stwierdzić, czy (po pierwsze) stanowił od początku odrębną istotę, zdolną, jak sam Bóg, do aktu samokreacji, czy (po drugie) stanowi tylko jeden z jego aspektów, a tym samym...
Ben przestał czytać. Siedział, popijając whisky i trąc ze znużeniem czoło. Miał czterdzieści dwa lata i już wiele razy przeczytał całą Księgę. Jego życie, choć długie, nie dodało zbyt wiele do zawartych w niej treści
przynajmniej do tej pory. Wykonywał wiele zawodów, wywiązując się rzetelnie ze swoich obowiązków, ale nigdy nie poświęcając się im całkowicie. Może teraz mi się uda, pomyślał. W tym nowym miejscu. Może to jest moja wielka szansa.
Czterdzieści dwa lata. Jego wiek zdumiewał go już od dosyć dawna, a zawsze, kiedy tak siedział, usiłując zrozumieć, co się stało z młodym, szczupłym, dwudziestoletnim mężczyzną, mijał kolejny rok, który trzeba było dopisać do rachunku; suma ciągle rosła, a on wciąż nie potrafił skojarzyć jej ze swoją osobą. W dalszym ciągu myślał o sobie jako o młodzieńcu, a kiedy zdarzało mu się zobaczyć swoją twarz na bardziej aktualnej fotografii, okupywał to ciężkim wstrząsem psychicznym. Właśnie dlatego używał do golenia maszynki elektrycznej, nie chcąc się oglądać w lustrze w łazience. Ktoś zabrał mi mój prawdziwy wygląd i podstawił t o, myślał od czasu do czasu. Cóż, czasem tak bywa, westchnął z głębi piersi. Spośród swoich wielu jałowych zajęć lubił tylko jedno i do tej pory dość często powracał do niego we wspomnieniach. W roku 2105 obsługiwał radiowęzeł nadający muzykę na ogromnym statku wiozącym kolonistów na jedną z planet w systemie Deneba. W magazynie taśm znalazł nagrania wszystkich symfonii Beethovena, wymieszane na chybił trafił z orkiestrową wersją Carmen i utworami Delibesa; odtwarzał Piątą, swoją ulubioną, nieskończenie wiele razy, nasączając jej dźwiękami wydobywającymi się z głośników wszystkie, nawet najbardziej odległe pomieszczenia statku. O dziwo, nikt nie protestował, więc Ben słuchał jej do upojenia, ale po pewnym czasie przeniósł uczucia na Siódmą, a wreszcie, w pełnym uniesienia końcowym okresie podróży, na Dziewiątą, której już nigdy nie zdradził.
Może jedyne, czego mi trzeba, to sen, pomyślał. Życie w półśnie, z niewyraźnymi, zamazanymi szczegółami, przy wtórze cichych dźwięków muzyki Beethovena.
Nie, postanowił, chcę być! Chcę działać i coś osiągnąć. Z każdym rokiem staje się to dla mnie coraz ważniejsze i z każdym rokiem coraz dalej mi ucieka. Najważniejszą cechą Konstruktora jest to, że potrafi wszystko odnowić, może powstrzymać proces rozkładu, zastępując jeden przedmiot drugim, o doskonalszej formie. Kiedy i ten zacznie się rozkładać, bo dopadnie go Niszczyciel Formy, Kreator zastąpi go następnym. To zupełnie tak samo jak z pokoleniami pszczół: stare niszczą sobie skrzydełka i umierają, ale natychmiast na ich miejscu pojawiają się młode. Aleja tego nie potrafię. Rozkładani się, bo Niszczyciel Formy trzyma mnie mocno w garści. Może być już tylko gorzej.
Boże, pomóż mi, pomyślał.
Ale nie zastępuj mnie. Z kosmologicznego punktu widzenia wszystko byłoby w porządku, ale ja wcale nie chcę przestać istnieć. Chyba to rozumiesz, skoro spełniłeś moją prośbę.
Alkohol sprowadził na niego senność; ku swemu zdziwieniu stwierdził, że siedzi i kiwa bez sensu głową. Musi jak najszybciej oprzytomnieć! Zerwawszy się z miejsca, podszedł do przenośnego fonografu, wziął pierwszą z brzegu płytę wizyjną i położył ją na talerzu. Natychmiast na przeciwległej ścianie pokoju pojawiły się kolorowe, geometryczne kształty, poruszające się jak żywe istoty, ale nienaturalnie płaskie. Odruchowo dotknął regulatora głębi obrazu i kształty zyskały trzeci wymiar. Po chwili zwiększył także głośność.
- ...Legolas słusznie prawi. Nie godzi nam się strzelać znienacka do starca, nawet gdybyśmy strachem lub nieufnością się kierowali. Nie spuszczajcie go z oka i czekajcie cierpliwie!
Pokrzepiające słowa starego eposu szybko przywróciły mu właściwą perspektywę. Wrócił do biurka, usiadł przy nim i wyjął dokument, który otrzymał od zwierzchnika. Marszcząc brwi, wpatrywał się w zakodowaną informację, usiłując ją odczytać. Te liczby, dziurki i litery oznaczały dla niego nowe życie, nadejście nowego świata.
- ...Mówisz, jakbyś dobrze znał Fangorna. Czy tak jest w istocie?
Akcja toczyła się wartko dalej, ale on nie zwracał na nią najmniejszej uwagi, bo powoli zaczynał rozumieć treść depeszy.
- Cóż masz nam do powiedzenia takiego, czego żeś nam nie obwieścił podczas poprzedniego spotkania? -zapytał ostry, donośny głos. Ben podniósł wzrok i ujrzał
przed sobą odzianą w szare szaty postać Gandalfa. Gan-dalf mówił do niego, do Bena Tallchiefa. Żądał, żeby zdał mu relację. — A może chcesz odwołać któreś ze swych twierdzeń?
Ben wstał i wyłączył fonograf. Na razie nie czuję się na siłach, żeby z tobą rozmawiać, Gandalfie. Mam do zrobienia wiele rzeczy, prawdziwych rzeczy. Nie mogę się wplątać w tajemniczą, nierzeczywistą konwersację z mityczną postacią, która prawdopodobnie nigdy nie istniała. Jeżeli o mnie chodzi, to wszystkie stare wartości przestały nagle istnieć. Muszę rozgryźć, co znaczą te przeklęte dziurki, liczby i litery.
Treść depeszy zaczynała sobie powoli torować drogę do jego umysłu. Starannie zakręcił butelkę whisky. Miał wyruszyć w podróż zupełnie sam, żeby w kolonii dołączyć do pozostałych osób, ściągniętych z najróżniejszych miejsc. Wymagane umiejętności klasy 5, operacja z grupy C, siatka płac K-4. Maksymalny okres trwania: dwa lata. Od chwili przybycia pełna pensja i opieka medyczna. Wszystkie otrzymane wcześniej polecenia zostały automatycznie anulowane, więc mógł wyruszyć bez zwłoki, nawet nie kończąc rozpoczętej pracy.
W dodatku tak się składa, że mam trzy srebrne dolary, żeby zapłacić za nosacza, pomyślał. A więc tak to wygląda; nie muszę się o nic martwić. Może tylko...
Nie mógł za nic zrozumieć, na czym ma polegać jego praca. Litery, liczby i dziurki nie mówiły nic na ten temat, albo raczej on nie potrafił wydobyć z nich tej wiadomości, na której mu najbardziej zależało.
Mimo to wszystko wyglądało całkiem nieźle. Podoba mi się, pomyślał. Biorę to. Nie chcę niczego odwoływać, Gandalfie; modlitwy nieczęsto są wysłuchiwane, więc wolę nie grymasić.
- Gandalfie, ty istniejesz już tylko w ludzkiej wyobraźni, a to, co mam przed sobą, pochodzi od Jedynego, Prawdziwego i Żywego Boga, który jest całkowicie realny - powiedział. - Czy mógłbym liczyć na coś więcej?
Odpowiedziała mu cisza; nie widział już Gandalfa, bo wyłączył fonograf.
- Może pewnego dnia to odwołam, ale nie teraz -dodał. - Rozumiesz?
Czekał, wiedząc, że usłyszy tylko ciszę, i zdając sobie sprawę, iż może ją przerwać lub przywołać z powrotem jednym dotknięciem wyłącznika fonografu.
Źródło z fioletowej
Labirynt śmierci (A Maze of Death, napis. 1968, wyd. 1970)
Philip Kindred Dick, Philip K. Dick (ur. 16 grudnia 1928 w Chicago, zm. 2 marca 1982 w Santa Ana w Kalifornii) – amerykański pisarz science fiction, który miał znaczący wpływ na rozwój tego gatunku literackieg

Philip K. Dick i jego imitacje światów

bestyja:
FILIP-DIK-PARANOICZNY-UCIEKINIER-ALTERNATYWNYCH ŚWIATÓW
Twórczość Dicka przez cały czas obraca się wokół dwóch problemów. Jego bohaterowie - dość zwyczajni, samotni, pokrewni duchowo bohaterom Chandlera -tropią Zło. Ale w powieściach i opowiadaniach Dicka Złem nie jest występek - ułomność ludzka, ale występkiem, grzechem jest fałsz; imitacja całego otaczającego świata. Okazuje się, że wszystko: przedmioty, zwierzęta, niekiedy uczucia, istoty ludzkie są tworami sztucznymi, świat rozpada się na kolejne warstwy miraży, w których bohater stara się wyłowić okruchy prawdy, zastanawiając się niekiedy nad swoją własną prawdziwością. Bohater jest igraszką w ręku jakichś innych istot - szalonego, ułomnego bóstwa tworzącego równie szalony i ułomny świat iluzji i Boga prawdziwego, którego sygnały o prawdzie przebijają się przez pokłady fałszu, sztuczności.
I drugi problem - w każdym prawie utworze pojawia się postać Mesjasza, charyzmatycznego przywódcy wiodącego ku Prawdzie i wyzwoleniu, niekiedy zaiste po dickowsku splątanymi ścieżkami.
Philip Kindred Dick, Philip K. Dick (ur. 16 grudnia 1928 w Chicago, zm. 2 marca 1982 w Santa Ana w Kalifornii)
U Dicka stwierdzono także poza lekomanią i alkoholizmem schizofrenię paranoidalną (choć biografia Dicka pt. "Boże inwazje" autorstwa Lawrence'a Sutin'a podaje iż był on po prostu "dziwakiem" i w żadnym wypadku nie był chory psychicznie, jednak miał taką opinię ), dodatkowo wzmacnianą przez używanie środków psychoaktywnych. Widoczne były objawy tej choroby - pisarz wielokrotne napadał na żony, zamykał się w domu ze strachu. Uważa się jednak, że choroba także inspirowała go w pracy twórczej, m.in. przy trylogii Valis. W pewnym czasie wierzył, że Stanisław Lem nie jest pisarzem, ale prowokacją KGB, gdyż jeden człowiek nie może pisać tak zróżnicowanych dzieł. W tej sprawie złożył nawet doniesienie w delegaturze FBI - postępowanie umorzono.

RUMI- najwyższy geniusz mistycyzmu muzułmańskiego

"pod tytułem" tok fm głównym bohaterem jest Rumi
bestyja sufickiego-poematu-derwisz-madry
Rumi (Dżalal ad-Din Rumi, Dżalaluddin Rumi, Dżalal ad-Din Balchi, Maulana Rumi, Mevlana) ur. 30 września 1207r. - zm. 17 grudnia 1273 najwybitniejszy poeta suficki, mistyk perski, teolog islamski. Twórca zakonu wirujących derwiszy. Urodził się w Balch ( w dzisiejszym Afganistanie. Uciekając przed najazdem mongolskim 1221 wędrował na zachód i ostatecznie większość życia spędził w Konyi Anatolia gdzie tez znajduje sie jego mauzoleum. Najbardziej znanym jego dziełem poetyckim jest Mathnawi i Manawi (Mathnavi-e Maanavi), sześcioczęściowy, złożony z dwuwierszy poemat uważany przez sufich za drugą co do ważności świętą księgę po Koranie. Mauzoleum Rumiego w Konyi jest celem corocznych pielgrzymek[1]. Rok 2007 został ogłoszony przez UNESCO rokiem Rumiego

Gdyby tak drzewo mogło
poruszyć noga lub skrzydłem,
nie zaznałoby cierpień
od ciosów siekiery, od piły.

I gdyby słonce na noc
nie gnało skrzydłem i stopa,
jakim by świat sposobem?
rozjaśniał się z każdym świtem?

I gdyby gorzkiej wody
nie piły z morza niebiosa,
jakżeby ogród różany
rzeki i deszcze karmiły? (fragment gazala2)


marek smużyński tlumacz
http://dzaladdinrumi.peperonity.com/
http://www.sufischool.org/rumi.htm

Trickster pozbawiony zasad i moralności

Trickster -stale mnie prześladuje

Trickster to jeden z najważniejszych archetypów - i jeden z najbardziej widocznych praktycznie wszędzie. Tricksterem może być każda istota - bóg, bogini, duch, śmiertelnik czy dziwniejszy jeszcze byt - a jego najważniejszą cechą jest niewielkie poszanowanie reguł społeczności, praw natury, fair-play, czasem również honoru. Czas kieruje nim nienawiść - jak Lokim - czasem chęć rozrywki - jak Pukiem - a czasem troska o dobro innych - jak Prometeuszem.
Tricksterzy mogą być głupcami albo mędrcami - a zwykle są obydwoma.

Rolą trickstera w mitologii jest łamanie zasad i dbanie o ciągłość cyklu tworzenia i niszczenia. W wielu mitach trickster zmienia swoją postać, kłamie, oszukuje, kradnie - krótko mówiąc, sieje zamęt. Jednak często jest bohaterem pozytywnym. Czy jest tak ze względu na przyrodzoną ludziom miłość nieładu, czy może dzięki zrozumieniu, jak wielkim niebezpieczeństwem jest popadnięcie w stagnację?
Trickster oszukuje i jest oszukiwany, daje i odbiera jak dyktuje mu to kaprys, bo jest pozbawiony zasad i moralności, ale dzięki jego czynom wartości etyczne mogą działać i kształtować społeczeństwo. Niepokoi i fascynuje - jak wszystko, co niebezpieczne.

Trickster jest "pomiędzy" - pomiędzy światem śmiertelników i światem nadnaturalnym (bogami w przypadku Prometeusza, Dworem Elfów w przypadku Puka etc.). Czasem jest półbóstwem, półzwierzęciem, czasem półbogiem, półczłowiekiem - a czasem nawet półczłowiekiem, półinkubem (mowa o Merlinie). Jung bardzo pięknie opisał trickstera: He is both subhuman and superhuman, a bestial and divine being, whose chief and most alarming characteristic is his unconsciousness" , co przetłumaczyłam (z racji braku dostępu do bądź tłumaczenia polskiego, bądź oryginału) jako "jest on równocześnie podczłowiekiem i nadczłowiekiem, bestią i bóstwem, którego najważniejszą i najbardziej niepokojącą cechą jest nieświadomość."

Trickster często przynosi również śmiech i zabawę - choć nie jest to absolutnie uniwersalna cecha jego archetypu. To zapewne jeden z powodów popularności tego archetypu - śmiech ma wielki wpływ na ludzi i pozwala im zapomnieć o ograniczeniach i barierach w bezpieczny, bo krótkotrwały, sposób.

Trickster tworzy i niszczy. Był - i pomagał - przy początku mitycznego świata. Będzi przy końcu - i zapewne go wywoła. Mówi prawdę i kłamie, ale nigdy nie mozna być pewnym jego celów, o ile takowe posiada. Kiedy czyni coś z egoistycznych pobudek, może pomóc wszystkim wokół, a gdy jest altruistą, przynosi zniszczenie. Zaciera granice między diametralnie przeciwstawionymi pojęciami - złem i dobrem, głupota i mądrością, pychą i pokorą.

Trickster jest zwykle samotnikiem - wyraźnie odcina się od reszty społeczeństwa, najczęściej z własnej woli. Nie przestrzega jego reguł - nie pasuje zatem, co spycha go na margines społeczności.

Trickster jest bardzo bliski magii, niezrozumiałej i niestałej sile, która sama w sobie ma niektóre z jego charakterystyk. Prawie każdy trickster korzysta z jakiś nadprzyrodzonych zdolnosci, które doskonale odzwierciedlaja jego niestałą i niepojmowalną naturę.

Nie ma bardziej ambiwalentnego archetypu niż trickster - i nie ma takiego, który przyciągałby więcej uwagi, który bardziej niepokoiłby i fascynował. Zresztą, to rozumie się samo przez się - trickster zawsze kochał publiczność, która śledzi go z zapartym tchem.

sobota, 1 marca 2008

Nikifor -88 letnia Krystyna Feldman- na zmianę nigdy nie jest za póżno

Feldman to wielka bestyja -honorowa w moim bestiariuszu. Rzadki okaz pozytywnego życia, osierocona wczesnie przez ojca, długowiecznie robu swoje- gra z dystansem, sukces w najpóżniejszym możliwym wieku. BESTYJA - na-sukces-nigdy-ni-jest-za-póżno
Przeistaczając się w Nikifora Krystyna Feldman codziennie na półtorej godziny oddawała się w ręce charakteryzatorki - Marii Dziewulskiej. Pokornie, nawet wtedy, gdy sprawiało jej to ból, pozwalała dorabiać sobie zarost, włosy w uszach. Każdego dnia hamowała swój temperament i ukrywała energię, aby chodzić wolniej. Chociaż wzroku mógłby pozazdrościć jej nie jeden młody człowiek, nosiła zaburzające jej widzenie szkła z określonymi przez operatora Krzysztofa Ptaka dioptriami. Nikifor nosił okulary. Zerówki nie sprawdzają się przed kamerą, dając niepożądane refleksy. Nie miała wyboru. Przed rozpoczęciem zdjęć odwiedziła poznańskiego logopedę, aby dowiedzieć się co zrobić, aby mówić niewyraźnie - tak, jak Nikifor, który nie dość, że miał wysuniętą dolną szczękę, to jeszcze jego język był częściowo zrośnięty z podniebieniem. Specjalista nie mógł jej wiele pomóc, dlatego sama wymyśliła dla siebie specjalne ćwiczenia. Potem, na planie, Krzysztof Krauze nie raz krzyczał do niej, jak sama wspomina: Niewyraźnie. Jeszcze raz. Za wyraźnie. Jeszcze raz. O, już, już, ujjjj, niewyraźnie. Jeszcze raz. Teraz może być. Ostatecznie aktorka doprowadziła do tego, że niektórzy mieszkańcy Krynicy brali ją za prawdziwego Nikifora. Widziałam Nikifora mając 7 lat. Mieszkaliśmy wtedy w Krakowie i z mamą jeździłam do Krynicy. Zobaczyłam jakiegoś człowieczka siedzącego na murze, trochę się go przestraszyłam, jak to dziecko, i odeszłam, wołając: Mamo!. Mama mnie uspokoiła: Nie bój się, on nic złego nie robi, tylko obrazki maluje. Notabene: Mamusiu moja kochana, już nieżyjąca, mogłaś wtedy jakiś obrazek kupić. Nie przyszło ci to do głowy (uśmiech). Z tego, dzięki niektórym mediom, z którymi potem się trochę rozprawiłam, urosło coś niesamowitego: że niemal jasność mnie ogarnęła. Stanęłam jak gromem rażona i prawie wykrzyknęłam: Mamusiu, ja za kilkadziesiąt lat będę go grała w reżyserii Krzysztofa Krauze, którego wtedy chyba jeszcze na świecie nie było. To są bzdury i androny!To było pięć lat temu. Pod Krynicą, w okolicy Starego Sącza kręciliśmy "Boże skrawki" . Krzysztof (Krauze) był w Krynicy. Joasia (Kos), żona, czytała kiedyś ze mną wywiad w "Gazecie Wyborczej", przy którym wydrukowano moje zdjęcie. Wpadło jej do głowy, że jest tu jakieś podobieństwo. Krzysztof był zdecydowany, ale pytał gdzie mnie można znaleźć? Włosiński natychmiast mu na to odpowiedział: Jest tu, w Krynicy. Widziałem ją. Na następny dzień Krzyś przyszedł na plan. Akurat miałam wolny dzień. Wszedł. Pokazał mi dużą fotografię i zapytał: Kto to?. Ja na to: Nikifor Krynicki!. Na co on, byliśmy jeszcze per pan, per pani: Pani go będzie grała. Przyznam się, że naprzód, jak to się pięknie mówi po literacku, zbaraniałam. Była to jakaś taka ekscytacja - bójcie się Boga, cóż to za wyzwanie dla aktora, ale równocześnie był strach. Jednak gdy spojrzałam w te oczy (Krzysztofa), a w nich ujrzałam pełne zaufanie, to wiedziałam, że strach można tylko chować do kieszeni i trzeba brać się do roboty. Ale była to bardzo duża odpowiedzialność.
Pozostawił po sobie tylko takie podstawowe powiedzenia, jak: Bo o kolor trzeba prosić. Piękne zdanie. Gdzie prosić? Wiadomo, u Boga. Zły kolor wybiera mówił do Włosińskiego. Powtarzał: Nikifor może malować świętych, bo Nikifor był w piekle, był w niebie, ze świętymi rozmawiał. To był ten jego świat. Ja też ze świętymi rozmawiam
... Cały czas żartowała, a raz nawet dała mały popis gry aktorskiej, prezentując to, jak musiała "bełkotać" będąc Nikiforem.

Srebrny Jeleń Ernesta Brylla

1 marca -urodziny obchodzi Ernest Bryll -BESTYJA BRYLLOWA
Drugi sen o Srebrnym Jeleniu
Marianek nie zawołał mnie. Cóż, woli tropić
Swego Jelenia Srebrnego samotnie
Może się jeleń stracha: Ktoś inny mnie dotknie
Zamiast Ośniałowskiego i zaraz się stanę
Mniej księżycowy. Więc noc mnie zatopi
W jeziorze szarym, którym są zalane
Doliny od Kickiego aż po "Górkę Kozią"
Marianek tropi w tej dolinie. Pociąg
Jeden za drugim przemykają z piskiem
Po dnie jeziora - znaczy: torowisku
Bo to jest ziemia Kolei Państwowych
Im nie przyjdzie do głowy, że mają nad głową
Cichą, napiętą powierzchnię gdzie spływa
Sen Grochowa, Gocławia, Targówka i Szmulek
I że to głębia jest jeziora żywa...
Kolej twardo powiada: Mgła - Pociąg rozrywa
Imię Marianka i jego nazwisko
Jak nieuważnej dziewanny siedlisko
Przy torach się nic nie przytuli
Ale cóż jemu to? Wcale nie boli
On panem torowiska, jeziora. A kolej?
Kolej ma życie niby rozkład jazdy
A on poza zegarem, rozkazaniem każdym
On za Srebrnym Jeleniem biegnie w zapomnienie
A może przywrócenie tego, co zgubione
Było i jako jeleń będzie oswojone...
Nie czeka mnie. Zastukał tylko w okno szybko
Żebym spojrzał jak biegnie ponad torowisko.
inne wiersze tu i tu i tu oficjalna strona Brylla

środa, 27 lutego 2008

Rudolf Steiner -urodziny 27 lutego

bestyja: Rudolf-omnipotentny mag- druga twarz Fausta, bestyja o wielu wcieleniach mająca dużą moc w zarażaniu innych swoimi pomysłami aż do zbudowania wielkiego geteanum i odbudowania go ponownie po spaleniu...
Rudolf Steiner (ur. 27 lutego 1861 w Kraljevic, Chorwacja, zm. 30 marca 1925 w Dornach koło Bazylei, Szwajcaria)– mistyk, badacz spuścizny Goethego, twórca antropozofii i jego polski tłumacz- Jerzy Prokopiuk walczący ze smokami:
W antropozofii Rudolfa Steinera dostrzegam analogie do twórczości Juliusza Słowackiego. "Duchowy "inkubator", a zarazem wzór dla takiego przedsięwzięcia - zarówno terapii kultury polskiej, jak i stworzenia ruchu otwarcia się na nowe duchowe intuicje, inspiracje i imaginacje, które przyniosłyby nam - inicjatywy Ducha Narodu - twórczą alternatywę kulturową - widzę w antropozofii Rudolfa Steinera.
Historia terminu :Termin antropozofia był używany już we wczesnej nowożytności. W anonimowym dziele Arbatel de magia veterum, summum sapientiae studium (1575), przypisywanym ezoterykowi i neoplatonikowi Heinrichowi Corneliusowi Agrippie von Nettesheimowi, który jest utożsamiany z Faustem, antropozofia jest przyporządkowywana (podobnie jak teozofia) „wiedzy o dobru” i jest tłumaczona jako „znajomość rzeczy natury” lub „mądrość w ludzkich sprawach”.
Doktryna antropozoficzna
Antropozofia Rudolfa Steinera jest metodą poszerzenia świadomości. Ma źródła w okultyzmie i ezoteryce i zawiera elementy gnostycyzmu i różokrzyżostwa. Akceptuje astrologię i reinkarnację, z tą jednak różnicą, iż Steiner uważał, że astrologię należałoby przekształcić w astrozofię i że ludzie reinkarnują się wyłącznie w ramach gatunku ludzkiego, nie zaś, jak w religiach wschodnich, w ramach wszystkich istot żywych. Według Steinera, było dwóch Jezusów, gdyż ewangelie w różnych miejscach sobie przeczą, jeden miałby być Jezusem natańskim, który był reinkarnacją Kryszny, drugi Jezus salomonowy miałby być reinkarnacją Zaratusztry, a Chrystus, który według antropozofii jest duchem słonecznym, który uciekł z ziemi przed żywiołem wody na Słońce, w Jezusa wcielić miał się dopiero podczas chrztu. W wieku 12 lat Jezus salomonowy wstąpił w natańskiego i od tej pory był już tylko jeden Jezus natański, który podczas śmierci na krzyżu połączył się z ziemią, która stała się jego ciałem. Antropozofia uważa Chrystusa za bóstwo słoneczne, gdyż tuż przed 25 grudnia ma co roku miejsce przesilenie zimowe, toteż w wielu religiach ten dzień był dniem narodzin bóstw słonecznych. Poglądy te w jasny sposób kłócą się z chrześcijaństwem dla, którego Chrystus jest Jednorodzonym Bogiem. Według Steinera, człowiek może prowadzić tego rodzaju badania, rozwinąwszy w sobie zdolność jasnowidzenia. Fundamentalnym dziełem antropozofii jest Wiedza tajemna w zarysie, opisująca przyszłe losy Ziemi i ludzkości.
Sam Steiner tak definiował antropozofię:
„Przez antropozofię rozumiem naukowe badanie świata duchowego, które przekracza jednostronność zarówno czystego przyrodoznawstwa, jak i zwykłej mistyki, i które – zanim podejmie próbę wniknięcia w świat ponadzmysłowy – w poznającej duszy rozwija najpierw nieznane jeszcze zwykłej świadomości i zwykłej nauce siły, jakie wniknięcie takie umożliwiają”.
W antropozofii występuje podział na ja, ciało astralne, ciało eteryczne i ciało fizyczne, a także na ciało, duszę i ducha.
W antropozofii bardzo ważna jest zasada "łączenia Nieba z Ziemią" (przemiany duchowej Człowieka i Natury), jak i antropozoficzna historiozofia, według której w procesie rozwoju człowieka pierwszą fazą była faza ścisłego związku człowieka ze światem duchowym (dominacja Bóstwa nad człowiekiem), w fazie drugiej rozpoczął się proces emancypacji człowieka (rozwój filozofii i nauki z techniką), w której stał się względnie niezależnym podmiotem ("ja"), w fazie trzeciej zaś, która zaczęła się w naszych czasach, zadaniem człowieka jest poznawczy powrót do świata duchowego - bezpośredniego kontaktu z Bogami - z zachowaniem podmiotowości i wolności (człowiek jako współpracownik Bóstwa). wikipedia

Para gęsiorów

Konrad Lorenz, nieżyjący już wybitny austriacki badacz natury zwierząt i laureat Nagrody Nobla, opisał w swojej słynnej książce „Tak zwane zło” (tytułowe zło dotyczyło agresji wewnątrzgatunkowej) zaskakująco silny związek dwóch gąsiorów, którym dał imiona Kopfschlitz i Max. Obydwaj tworzyli nierozłączną parę. Rozdzielili ich dopiero naukowcy, przenosząc Kopfschlitza w inne, odległe miejsce. Tam związał się on z gęsią (zwierzęta te są monogamiczne), z którą doczekał się nawet potomstwa. Kiedy jednak badacze sprowadzili Maxa, Kopfschlitz natychmiast porzucił „żonę” wraz z dziećmi i wrócił do swojego ukochanego. Lorenz wspominał, że obydwa gąsiory trzymały się razem jak za dawnych lat, a opuszczona partnerka Kopfschlitza smutno włóczyła się za nimi. Homoseksualizm u tego gatunku ptaków jest spotykany podobnie często jak u ludzi.

wpajanie; imprinting

wabiący okrzyk gęsi: „jestem tu, gdzie jesteś ty?”
jestem tym, kogo pierwszego zobaczyłem?
wpajanie, wdrukowywanie, ang. imprinting, biol. rodzaj szybkiego uczenia się zwierząt, zachodzący tylko we wczesnym okresie ich życia, w tzw. fazie wrażliwej;wpajanie (zwane też niekiedy wdrukowaniem lub reakcją piętna; termin ‘psychognowanie’ należy uznać na nieudany) {ang. imprinting, niem. Prägung (dawniej: Einprägung), fr. empreinte, imprégnation, ros. tisnienije} jest to odkryty przez Douglas A. Spaldinga rodzaj b. szybko zachodzącego nieodwracalnego uczenia się, w którym osobnik nawiązuje więzi emocjonalne bądź to z matką, bądź z innym osobnikiem zwanym kompanem, topografią środowiska życia (por. terytorium).wpajanie może modyfikować mechanizm wyzwalający (zob. instynkt) lub grać rolę w uczeniu się śpiewu ptaków śpiewających wtedy ograniczone jest do wąsko określonego okresu nauki, tzw. fazy krytycznej; np., jak pisze Bohdan Dyakowski (1947), słowik rdzawy (Luscinia megarhynchos), który sam śpiewa gorzej od słowika szarego cz. bekwarka (Luscinia luscinia, dawniej: Lusciola philomela), poprawia swój śpiew, „gdy osiedli się w okolicy, gdzie może nasłuchać się śpiewu tamtego. Bo i słowiki [...] muszą się uczyć sztuki śpiewania: nigdy pod tym względem młody nie dorówna staremu, doświadczonemu śpiewakowi”...propozycja, by tylko wpajanie na matkę i seksualne określać tą nazwą, pozostałe zaś rodzaje nazywać uczeniem się wybiórczym (selektywnym). W odniesieniu do filopatrycznej (cz. przywiązanej do miejsca) osy grzebaczowatej (Sphegidae), wardzanki żądlicy (Bembex rostrata) Chauvin (1956, s. 722) napisał w ustępie o wpajaniu: „Bez niego [wpajania przyp. ] trudno wyjaśnić znamienną stałość strefy gniazdowania następujących po sobie generacji Bembex: bez wątpienia szczegóły spostrzeganego krajobrazu od początku przez świeżo wyklutego młodego owada doskonałego natychmiast się wpajają także w jego obyczajach, by już nigdy nie zginąć”.
Konrad Zacharias Lorenz (ur. 7 listopada 1903 w Wiedniu, zm. 27 lutego 1989 w Altenbergu) – austriacki zoolog i ornitolog, twórca nowoczesnej etologii, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii w 1973 roku. Studiował zachowanie zwierząt, zwłaszcza zjawisko wdrukowania u gęsi gęgawej- pisklę zobaczyło tuz po wykluciu Lorenza i uznało go za rodzica...
Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.
— Antoine de Saint-Exupéry
[ang. ethology (biology of behavio[u]r), niem. Ethologie, Biologie des Verhaltens, Verhaltensbiologie (Verhaltensforschung), fr. éthologie (biologie du comportement), ros. etołógija-

wtorek, 26 lutego 2008

Horror kolejowy Stefana Grabińskiego

STEFAN GRABIŃSKI -bestyja-SKAZANY NA ŚMIERC ZA ŻYCIA-samotny-z-widokiem-na-uciekające-w-dal-toty


Stefan Grabiński (ur. 26 lutego 1887 w Kamionce Strumiłowej nad Bugiem – zm. 12 listopada 1936 we Lwowie)

GRABIŃSKI przedstawiciel nurtu grozy w polskiej literaturze międzywojennej. Klasyk noweli fantastycznej, twórca horroru kolejowego, określany czasem mianem "polskiego Poe" lub "polskiego Lovecrafta".
Jeszcze w okresie studenckim ujawniła się dziedziczna gruźlica Grabińskiego; doświadczenie śmiertelnej choroby, podobnie jak cechująca pisarza już od dzieciństwa żarliwa religijność, wywarły znaczący wpływ na kształtowanie się jego światopoglądu i programu literackiego.
W latach 1917-1927 był nauczycielem w Przemyślu.
Przeniesiony na emeryturę z powodu zaawansowanej gruźlicy, w 1931 r. zamieszkał w miejscowości kuracyjnej Brzuchowice pod Lwowem. popadał w coraz większą nędzę i zapomnienie.Zmarł w skrajnym ubóstwie, opuszczony przez niemal wszystkich znajomych.
Grabiński był znawcą zagadnień z dziedziny parapsychologii, magii i demonologii. Interesował się stawiającą pierwsze kroki sztuką filmową (zwłaszcza popularnym nurtem ekspresjonizmu niemieckiego), inspirację dla jego postawy intelektualnej i artystycznej stanowiły myśli Henriego Bergsona i Williama Jamesa oraz twórczość uwielbianego Edgara Allana Poe, któremu poświęcił esej Książę fantastów.
Sławę przyniósł mu Demon ruchu (1919), cykl nowel grozy osnutych wokół motywu pociągu i stacji kolejowej. Zachęcony sukcesem, w krótkim czasie opublikował kolejne zbiory nowel, z których część stanowiły zamknięte cykle tematyczne: Szalony pątnik (1920), Niesamowita opowieść (1922), Księga ognia (1922), Namiętność (1930)
Większość utworów pisarza zbudowana jest wedle podobnego schematu: w początkowo "zwyczajnym" życiu bohatera zaczynają pojawiać się zjawiska tajemnicze i niezwykłe, z którymi konfrontacja doprowadza go w zaskakującym finale do jego przemiany wewnętrznej, lub, znacznie częściej, do zguby. Miejscem akcji większości opowiadań są prowincjonalne miasteczka, samotne budynki, zapomniane stacje kolejowe.

Chociaż opisy światów kreowanych przez Grabińskiego cechuje daleko posunięta dbałość o szczegóły (np. w opowiadaniach z cyklu Demon ruchu występują fachowe terminy związane z kolejnictwem), klasyczne cechy prozy realistycznej, takie jak próby wiernego odwzorowania rzeczywistości lub psychologii ludzkiej, nierzadko ustępują w jego narracjach miejsca środkom budującym szczególny nastrój niesamowitości i umiejętnemu stosowaniu napięcia.

Najbardziej wyraziste motywy, powracające w kolejnych utworach Grabińskiego, to: problem tożsamości, istnienie zaburzeń rzeczywistości lub rzeczywistości równoległych, życie pozagrobowe, fascynacja zdobyczami nauki i paranaukami, nadnaturalne przyczyny obłędu i fatalny demonizm kobiet.

"Ślepy tor" (27 min.)
reżyseria: R. Ber, scenariusz: K.T. Toepliz
grają: J. Woszczerowicz, K. Rudzki, J. Koecher
produkcja: TVP 1967
"Pożarowisko"
reżyseria: R. Ber, scenariusz: K.T. Toepliz grają: Wieslaw Michnikowski, A.Janowska, Z.Merle, H.Borowski, R.Pietruski, M.Czechowicz, K.Rudzki produkcja: TVP 1968
Szamota's Mistress (Kochanka Szamoty), 16 min. Niemcy, 1999
reżyseria i scenariusz: Holger Mandel
grają: Holger Mandel, Katrin Horschig, Silva Finger, Falko Freitag, Eva Ebner
do czytania on line wybrane nowele
strona kolejowa o grabińskim
strona o grabińskim wczesnym- a fantasist of horror and the supernatural who believed in the reality of the fictions he wrote

poniedziałek, 25 lutego 2008

Piotruś i wilk -jak powstawały lalki w semaforze- zcyli angielska myśl w polskim kształcie

Jednym z większych wyzwań było udramatyzowanie skomplikowanej relacji między Piotrusiem i Wilkiem oraz doprowadzenie jej do punktu kulminacyjnego, który poruszy dzisiejszą widownię. Koniec końców Piotruś musi zdecydować czy uwolnić Wilka…

Templeton stworzyła kilka szkiców postaci i dekoracji, które stały się inspiracją dla filmowej adaptacji.Akcja filmu rozgrywa się na skraju pięknego lasu i w nędznym, przygnębiającym miasteczku.
Kiedy przeniesiono produkcję do Polski, można było w końcu przystąpić do stworzenia postaci filmowych.i tu znalazłąm wreszcie opis powstawania lalek i ich animacji a to zawsze jest dla mnie najbardziej interesujące.
Lalkowa animacja poklatkowa -czyli lalki musiały mieć wyrażanie ruchu i emocji w sobie:
patrzy zpode łba
Lalki powstały w skali 1:5.Najpierw rzeźbiono prototypy głów postaci, a następnie całej sylwetki. Niektóre postacie miały kilka głów z różnym wyrazem twarzy (na przykład Piotruś podekscytowany, zdziwiony). Twarze i dłonie wykonano z silikonu, aby osiągnąć efekt naturalnej skóry. Ciała postaci zrobiono z lateksu, który okrywa przegubową konstrukcję. Każda postać ma oczy, zęby i język. Włosy i futro - w przypadku zwierząt - (oczywiście sztuczne) były nakładane pojedynczo pęsetą, warstwa po warstwie.
Ubrania i buty dla każdej postaci wykonano oddzielnie. W końcu, jak prawdziwi aktorzy, lalki zostały przygotowane do występów przed kamerą. Różnica polega na tym, że w tym filmie wykorzystano wiele duplikatów lalek, a praca trwała aż na ośmiu planach jednocześnie. Najważniejsze było, aby uzyskać realistyczny ruch w animacji.
Lalki musiały grać mimiką twarzy, gestami i ruchami. Najtrudniejszym ujęciem była walka Piotrusia z Wilkiem.
i wygląda na to że lubi Piotrusia
Żeby uzyskać animację tak wysokiej jakości, całą lalkę – jej korpus, kończyny i wszystkie detale, łącznie z palcami, włosami - przesuwa się delikatnie i fotografuje. Ten proces trzeba powtórzyć 25 razy, na każdą 1 sekundę filmu. W filmie jest 420 ujęć - każde trwa średnio 100 klatek lub 4 sekundy. Średnio na realizację jednego ujęcia potrzeba było pół dnia na przygotowanie planu i jeden dzień na same zdjęcia. Praca nad niektórymi wyjątkowo trudnymi ujęciami trwała czasami aż tydzień.
Historię filmowano poklatkowo, używając aparatów cyfrowych Canon i obiektywów Nikon. To połączenie pozwoliło uzyskać niezwykle wyrazisty obraz i detale o rozdzielczości prawie 13 megapikseli na klatkę. Tak małe i lekkie aparaty, w odróżnieniu od kamer filmowych, można ustawiać w najtrudniej dostępnych dekoracjach i mocować w bardzo niekonwencjonalny sposób, co umożliwia innowacyjny i pełen charakteru sposób filmowania. W produkcji wykorzystano też jedno urządzenie motion-control, które pozwoliło na realizację najbardziej spektakularnych ujęć w filmie, jak to, kiedy ptak leci w dół i ląduje na ziemi. To ujęcie - jak i wiele innych ujęć w tym filmie - należało sfilmować kilkakrotnie, za każdym razem dodając nowe elementy.

Każdy aparat był podłączony do komputera na planie, a dane z aparatu były przetwarzane przez program do animacji, dzięki czemu animatorzy mogli zobaczyć efekty swojej pracy. Każde ujęcie zatwierdzone przez Suzie Templeton było przekazywane ekipie postptodukcyjnej. Tam usuwano konstrukcje podtrzymujące lalki, tło blue screen zastępowano elementami dekoracji oraz poprawiano błędy. Następnie dodawano efekty wizualne jak śnieg, mgła i krople wody. Po zatwierdzeniu, ujęcia montowano oraz przetwarzano zgodnie z odpowiednimi wymogami.
Autorów filmu inspirowało klasyczne malarstwo Józefa Chełmońskiego i Aleksandra Gierymskiego, dwóch najwybitniejszych twórców polskiego malarstwa realistycznego II połowy XIX wieku. Specjalnie skomponowana muzyka przez Irinę Bogdanovich, utalentowaną rosyjską artystkę, wzorowana min. na chóralnej muzyce cerkiewnej stanowi doskonałe dopełnienie tego niezwykle artystycznego projektu.
Spektakularną scenografię z bardzo realistycznymi projektami dekoracji zaprojektował Marek Skrobecki
źródło- opis filmu

Piotruś i jego Zwierzęta, Se-ma-for, Oscar i scenografia

Jestem Piotruś -pani reżyser Suzie nie zawsze mnie rozumie- ja też mam coś do powiedzenia, chociaż na początku byłem zakompleksionym, nieśmiałym i nieszczęśliwym chłopcem.
ciągle zbuntowany
patrzy zpode łba
Piotruś ma zbuntowaną i smutną twarz
wilk tez patrzy jak Piotruś
w zoo?
oskar za Piotrusia i Wilka
tu fragmencik na stronie oficjalnej -niestety nie znalazłam nic o Semaforze -na tej stronie
tak wygląda libretto spektaklu ale nie wiem jak się to ma do filmu, na kadrach widać tylko,że kaczuszka stała się gęsią lub gęsiastą kaczką:
W tym kolorowym świecie toczy się opowieść o dzielnym chłopcu oraz jego przyjaciołach: kolorowym ptaszku, zabawnej kaczuszce i chytrym kocie, walczących ze złym wilczyskiem. Opowieść snuje dziadek chłopca,zainspirowany rysunkami swojego wnuczka.
treść libretta: Piotruś i jego przyjaciele muszą zmierzyć się z groźnymi wilkami. Solidarność i przyjaźń triumfuje nad brutalną przemocą.
akt I Piotruś i jego przyjaciele - Sikorka marząca o karierze operowej divy i
posiadająca Cień o nietuzinkowej osobowości, Kaczuszka, której plączą się nóżki, lękliwy Kot, wyobrażający sobie, że jest groźnym tygrysem i Krecik, któremu wszystko się myli - urządzają piknik. Zabawę przerywa pojawienie się Wilka. Przyjaciele, ku zaskoczeniu drapieżnika, zapraszają go do swego grona. Gdy nadchodzi noc i Piotruś wraz z przyjaciółmi zasypiają w namiocie, Wilk przywołuje kompanów. Bohaterowie kryją się na drzewie.
akt II Przyjaciele spędzili noc na drzewie otoczonym przez stado Wilków. Piotruś wpada na genialny pomysł, dzięki któremu udaje się zamknąć Wilka w klatce Sikorki. Pozbawione przywódcy Wilki bez trudu dają się przepędzić.
hm, nie wiem tylko, jak to z tymi wilkami-dobre czy złe- czy ktoś daje im szansę?
słońce gaśnie w chmurach a szkoda
Scnenograf i autor lalek czyli najważniejsza dla mnie osoba kreująca film lalkowy: Marek Skrobecki
Siergiej Siergiejewicz Prokofiew - Серге́й Серге́евич Проко́фьев
Piotruś i wilk, op. 57 (1936), bajka symfoniczna dla dzieci na głos recytujący i wielką orkiestrę symfoniczną
rekwizyty wystawa w muzeum lalek i zabawy

SE-MA-FOR- lalkowe, eksperymentalne filmy

Kraina lalkowych cudów -legendarny spełniacz dziecinnych marzeń
Se-ma-for - studio filmowe w Łodzi - zajmujące się głównie produkcją animowanych filmów lalkowych i rysunkowych dla dzieci i dla dorosłych.

Dbałość o szczegóły

i plan drugi buduje nastrój

Początki Se-ma-fora - 1947 - pierwszy lalkowy film animowany Za króla Krakusa w reżyserii Zenona Wasilewskiego... Krzysztof Penderecki, Roman Polański (jego film dyplomowy Ssaki), Krzysztof Komeda, Michał Urbaniak, Janusz Majewski, Janusz Morgenstern, Filip Bajon, Andrzej Barański; częściej długoletnia, owocna współpraca (Daniel Szczechura, Zbigniew Rybczyński, Edward Sturlis, Stanisław Lenartowicz, Tadeusz Wilkosz, Marian Kiełbaszczak, Marek Skrobecki czy Piotr Dumała).
film lalkowy Piotruś i Wilk
filmy autorskie. Najsłynniejsze to Schody Stefana Schabenbecka, Worek Tadeusza Wilkosza, Kwartecik Edwarda Sturlisa, D.I.M Marka Skrobeckiego i zrealizowane już w spółce Se-ma-for Produkcja Filmowa ICHTHYS (tegoż autora), Fantastyczny Sklep z kwiatami Pawła Partyki i najnowszy Piotruś i Wilk Suzie Templeton Oscar w kategorii Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany.

filmy eksperymentalne (Zbigniew Rybczyński-scar za tTango, Stefan Schabenbeck, Hieronim Neumann, Wacław Kondek), dokumentalnymi (m.in. dwa filmy dokumentujące życie i twórczość pioniera filmu lalkowego Władysława Starewicza) a nawet fabularnymi (np. Przyjaciel wesołego diabła w reżyserii Jerzego Łukaszewicza)
Se-ma-for istniał pod różnymi nazwami – najpierw był to Oddział Filmów Lalkowych Łódzkiej Wytwórni Filmowej, potem samodzielne Studio Filmów Lalkowych w Tuszynie, od 1960 r. Studio Małych Form Filmowych Se-ma-for, od 1990 r. Studio Filmowe Semafor.

niedziela, 24 lutego 2008

Stefan Żechowski, mistrz erotyków narysowanych

Stefan Żechowski- bestyja mistrz-rysunku-walorowego- najchetniej-erotycznego myślę, ze jego warsztat był naturalną umiejętnością, którą doskonalił i modyfikował w zalezności od potrzeb- niestety jego teki spłonęły a chciałabym zobaczyć jego rysunki
w notatnikach- nie te ilustracje na zamówienie, czasem okropnie kiczowate, szczególnie dziewoje o kocich oczach
- no ale takie są oczekiwania facetów- obok powstawały takie arydzieła aktu erotycznego jak sen w dziwnej pozycji głową w dół- tu ponizej 
 

zupełnie nic o nim nie wiedziałam, kiedy
po raz pierwszy zobaczyłam jego rysunki w muzeum zegadłowicza w gorzeniu- wisiały w strasznych warunkach, ściany spleśniałe, grzybnia niemal wrastała w prezycyjne rysunki- jego styl bardzo osobisty- rysunek 
ołówkiem, obłe kształty starannie wymodelowane, jakieś wewnętrzne światło nadawało im inny wymiar...emocje w szale erotycznych sytuacji- niby wielkie pożądania- chociaż kocie twarze nagich kobiet miały martwy wyraz- potem dowiedziłam się,  ze Zechowski był szukalszczykiem, a potem zupełnie przypadkiem zobaczyłam te same rysunki na wystawie związanej z Zegadłowiczem w Sosnowcu- i wtedy dowiedziałam się, ze Zegadłowicz jest tam pochowany
 
Stefan Żechowski (ur. 19 lipca 1912 Książ Wielki - zm. 28 października 1984) - rysownik, ilustrator, malarz-pastelista.
Artysta nieznany niemalże przez całe swoje życie. W 1932 ukończył Szkołę Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Krakowie. W 1929 zafascynowany Stanisławem Szukalskim wstępuje do grupy artystów - Szczep Rogate Serce. Pozostał jej członkiem do roku 1936. W 1937 wykonał 37 ilustracji do powieści Motory E. Zegadłowicza, która została skonfiskowana rok później przez cenzurę obyczajową. /ilustrował: Emila Zegadłowicza: Motory, Zmory, Wrzosy; J. Żuławskiego: Na srebrnym Globie; L. Kruczkowskiego: Pawie pióra; A. Mickiewicza: Dziady, Ballady; J. Słowackiego: Anhelli /. Namalował kilkadziesiąt bardzo sugestywnych portretów, m.in.: Chopina, Bethowena, Moniuszki, Słowackiego, Żeromskiego, Gorkiego, Zegadłowicza, Tarnowskiego, Chmielowskiego, Matejki, M. Anioła, Rembrandta, Pascala, Nietzschego, Tołstoja, Dostojewskiego, Platona, Sokratesa, Demostenesa. Zawsze fascynowała go też postać Chrystusa.
 1977 Ryszard Wójcik nakręcił film TV o Stefanie Żechowskim /tytułując go wymownie Pustelnik/ W 1981 roku ukazał się drukiem album - pamiętnik Na jawie. Na zachodzie Żechowski zasłynął jako twórca surrealistycznych erotyków.

Olga Wójcik w artykule MIĘDZY TERAZ A POTEM*, pisze m. in.; „ Żechowski sięga po różne tematy i motywy. /.../ Można by powiedzieć, że prace Żechowskiego tworzą coś na kształt plastycznego traktatu filozoficznego poświęconego kategorii czasu. Na każdą chwilę daną człowiekowi, patrzy artysta przez pryzmat słowa potem. Każda chwila jest bardzo ważna, ponieważ wpisuje się w wieczność.”

Twórczość Żechwskiego nawiązuje do tradycji polskiej sztuki XIX i XX wieku. Jego wyobraźnia plastyczna za pomocą mistrzowskiego rysunku kreuje świat przesycony wewnętrznym światłem raz czystym raz zamglonym aż po mocne akcenty czerni. Wizyjna rzeczywistość przedstawień zaludnionych zjawami z marzeń sennych, zadziwia i emanuje specyficznym nastrojem,